Hurra :)
Hurra :)
Z rozpędu wszystkie chwalenia się naraz:
- Już dwa tygodnie pracy i jak dotąd, poza jednym niewprawnie rozerwanym
Pampersem (!) i nadwymiarowym soczkiem, żadnych wpadek babci i dziadka (nie
liczę noszenia, hehe), a i tata sobie radzi z Pitulem
- Pitu siada - ledwo się leniwie dwa razy dziennie okręci
plecy-brzuch-plecy-boki-brzuch, ale siedzieć, z małym podparciem, proszę
bardzo. Wzięty na kolana z pozycji półleżącej sam się podciąga, a w
wózku z
leżenia potrafi zawisnąć w półsiadzie i wyje tak długo, aż go nie
podciągnę
do góry. Przy wsadzaniu do fotelika odkrył, że jak ma rozpostarte ramiona,
to nie będzie półleżał i usztywnia się tak, że zawisa na ramionach :)
Kąpiel
w wannie polega na tym, że Pitu z zapałem trzyma się brzegu wanienki - więc
kapiemy go w poprzek, zamiast wzdłuż...
- Kaszki na topie, podobnie z marchewką i marchewką z ryżem. Ziemniaczek be,
chyba że w zestawieniu z marchewką, porem, pietruszką i kaszką w zupce.
Owoce jak popadnie, wszystkie co mu wolno.
- Pitu nauczył się pić z kubeczka! Takiego z dzióbkiem, nie niekapka, z
czego jestem bardzo dumna, bo podawanie 100 ml kleiku kukurydzianego lub
ryżowego łyzeczką to była jakaś Syzyfowa praca. Teraz co prawda 25%
ląduje
na śliniaku i pieluszce, ale maluch sam sobie trzyma kubeczek, a ja mu tylko
dozuję :) No ale łyżeczkę też lubi, jak trzyma sam i mu się prowadzi do
buzi...
- z zapałem ćwiczy wokal, wyjąc :) umie już też ciągnąć spółgłoski,
w tym
mmmmmmmmm, więc może powie mama... za jakiś czas
Tylko ze spaniem jest gorzej: po weekendach, w poniedziałek, Pitu domaga się
spania ze mną i wisi mi na cycku. Od wtorku do piątku jest ok, tylko te
poniedziałki...
Pozdrawiam mamusie i pociechy, no i tatusiów
Pandora, zapracowana...
--
www.fuks-katowice.com/peter
Piotrek i inne takie
http://www.pandora.blox.pl
Pitul i jego dni z nami