mam dola :(
Tyle czasu bylo OK, a dzis mnie wzielo...
Zaczelo sie rozpamietywanie pobytu w szpitalu, USG, opinii lekarzy. Caly dzien
walcze z uczuciem, ze nie bede mohla miec juz dzieci. Jest mi z tym okropnie
zle, nie radze sobie... Nie wiem, co zrobic, zeby odgonic te mysli...
Kania z chandra, jak stad do Chicago i z powrotem
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
mam dola :(
mam dola :(
Kania wrote:
> Tyle czasu bylo OK, a dzis mnie wzielo...
>
> Zaczelo sie rozpamietywanie pobytu w szpitalu, USG, opinii lekarzy. Caly
dzien
> walcze z uczuciem, ze nie bede mohla miec juz dzieci. Jest mi z tym okropnie
> zle, nie radze sobie... Nie wiem, co zrobic, zeby odgonic te mysli...
Znaczy masz uczucie, ze nie bedziesz juz mogla miec dzieci, czy tez
wiesz to na pewno?
--
sveana
Bj
mam dola :(
> Znaczy masz uczucie, ze nie bedziesz juz mogla miec dzieci, czy tez
> wiesz to na pewno?
Nie wiem... Ale stwierdzenie mojej ginekolog, ze nastepna ciaza to hormony i
lezymy oraz opinia lekarzy po urodzeniu Kaski (7 lat temu), zeby o kolejne
dzieci starac sie przed 30-tka, bo pozniej moze byc ciezko nie wroza mi
najlepiej...
Mialam nadzieje, ze moze stabilny tryb zycia, poczucie finansowej
stabilizacji itp wplynie pozytywnie na mnie i obejdzie sie bez wiekszych
problemow...
A tu wyglada na to, ze bedzie potorka z pierwszej ciazy - 7 miesiecy
lezenia...
Kania
Pawel 9 lat i Kasia 7 lat
mam dola :(
Kania wrote:
>>Znaczy masz uczucie, ze nie bedziesz juz mogla miec dzieci, czy tez
>>wiesz to na pewno?
>
>
> Nie wiem... Ale stwierdzenie mojej ginekolog, ze nastepna ciaza to hormony i
> lezymy oraz opinia lekarzy po urodzeniu Kaski (7 lat temu), zeby o kolejne
> dzieci starac sie przed 30-tka, bo pozniej moze byc ciezko nie wroza mi
> najlepiej...
>
> Mialam nadzieje, ze moze stabilny tryb zycia, poczucie finansowej
> stabilizacji itp wplynie pozytywnie na mnie i obejdzie sie bez wiekszych
> problemow...
>
> A tu wyglada na to, ze bedzie potorka z pierwszej ciazy - 7 miesiecy
> lezenia...
>
Kaniu, czyli szklanka jest do połowy pełna jednak, czyli nawet jeśli
będą to długie miesiące leżenia, to jest szansa na dziecko. A do
pełności tej połowy szklanki dodaj jeszcze i nigdy nie zapomnij, że masz
już dwoje dzieci. Wiele kobiet jest w Twojej sytuacji (obecnej), ale
tych dzieci nie mają.
I jeszcze jedno: nauki medyczne cały czas się rozwijają, może jutro ktoś
znajdzie rozwiązanie Twojego problemu. Nie trać nadziei.
--
sveana
Bj
mam dola :(
> Kaniu, czyli szklanka jest do połowy pełna jednak, czyli nawet jeśli
> będą to długie miesiące leżenia, to jest szansa na dziecko.
Jasne... szansa zawsze jest. Teraz tez byla...
> A do
> pełności tej połowy szklanki dodaj jeszcze i nigdy nie zapomnij, że masz
> już dwoje dzieci. Wiele kobiet jest w Twojej sytuacji (obecnej), ale
> tych dzieci nie mają.
Ja mam... Moj maz nie... I pewnie stad te moje rozterki.
> I jeszcze jedno: nauki medyczne cały czas się rozwijają, może jutro ktoś
> znajdzie rozwiązanie Twojego problemu. Nie trać nadziei.
Ech... Jakby tu zmusic swoj organizm do zaakceptowania ciazy? Jak mu
wytlumaczyc, ze hormony ciazowe produkuje sie przez 9 miesiecy a nie 5
tygodni?
Kania
Pawel 9 lat i Kasia 7 lat
mam dola :(
Kania wrote:
> Jasne... szansa zawsze jest. Teraz tez byla...
Teraz już na pewno wiesz, w czym tkwił problem. A to dużo, bardzo dużo.
>
>
>>A do
>>pełności tej połowy szklanki dodaj jeszcze i nigdy nie zapomnij, że masz
>>już dwoje dzieci. Wiele kobiet jest w Twojej sytuacji (obecnej), ale
>>tych dzieci nie mają.
>
>
> Ja mam... Moj maz nie... I pewnie stad te moje rozterki.
No tak, ale nie traktuj tego jako presji, ktśrą wywierasz sama na sobie.
> Ech... Jakby tu zmusic swoj organizm do zaakceptowania ciazy? Jak mu
> wytlumaczyc, ze hormony ciazowe produkuje sie przez 9 miesiecy a nie 5
> tygodni?
Bez pomocy medycyny nie da się, ale z pomocą tejże się da. Problem jest
do rozwiązania, w przeciwieństwie do problemów wielu innych kobiet,
które nie mają nawet cienia szans.
Wiem, że z dołka trudno się wyciągnąć samej, daj sobie czas na smutek,
to też jest potrzebne, ale nie kop już tego dołka głębiej.
I to wcale nie chodzi o pozytywne myślenie, bo to jest psychobabble, a
o skonstruowanie sobie planu działania, planu A, planu B, planu C - aż
do skutku, aż coś się wykluje. Zresztą o wiele lepiej znasz się na
psychologii ode mnie, prawda?
--
sveana
Bj
mam dola :(
> No tak, ale nie traktuj tego jako presji, ktśrą wywierasz sama na sobie.
Wlasnie... w tym chyba tkwi calosc mojego dola...
> Bez pomocy medycyny nie da się, ale z pomocą tejże się da. Problem jest
> do rozwiązania, w przeciwieństwie do problemów wielu innych kobiet,
> które nie mają nawet cienia szans.
Wiem, jestem samolubna, ale w takiej sytuacji ciezko mi myslec o innych.
Chociaz to nie samolubnosc, tylko zwykly mechanizm obronny...
> Zresztą o wiele lepiej znasz się na
> psychologii ode mnie, prawda?
A przynajmniej powinnam. Problem w tym, ze na 4 roku studiow to ja mam tyle
wspolnego z psychologia, co nic... Zaden z moich przedmiotow nie zahacza
nawet o psychologie... Za to duzo jest sztuki wspolczesnej (cokolwiek by to
nie bylo) i innych srednio interesujacych rzeczy. Ratuje mnie tylko praca
magisterska, ktora w polowie jest informatyczna a dopiero w drugiej polowie
psychologiczna (w drugiej, czyli tej realizowanej w przyszlym roku).
To tez mnie dobija. I jeszcze statystyka, z ktorej jestem dobra, ale do
ktorej nie mam serca. I z ktorej w glownej mierze pisze prace magisterska.
To tak jak bylo z inzynierem. Nie przepadam za matma, dlatego moj dyplom byl
stricte matematyczny.
Czy to normalne?!
Kania, pelna sprzecznosci