złość u 1,5 roczniaka wieczne walki
witam serdecznie
jestem mamą 1,5 rocznego synka , który ostatnimi czasy przechodzi sam siebie
jeśli chodzi o częstotliwośc płaczu, złości itp
dodam że nasze maleństwo chodzi do żłobka.
Nasz Tomek - pąłcze praktycznie od samego rana jak tulko wstanie - mąż
idzie zrobić mu mleko i w tym czasie maleństo nic nie robi tylko płącze i
woła tata tata - dopiero widok męża i kubka mleka go uspokaja
wybuchła płączem z byle powodu i od razu reaguje złością i agresją -
np.
daję mu zupkę i nie spodoba mu się łyzka którą ma jeśc to od razu biej
tą
łyżką po głowie mnie lub męża , lub kubeczkiem z piciem a potrafi
porzadnie
przywalić :) niestety - czasmi jak jest bardzo zły to sobie robi krzywdę
wali głowa w ściane albo gryzie palce
ostatni miesąc to praktycznie nieustajaca walka przy ubieraniu jedzeniu
wracaniu do domu - bo oczywiście nie ma szans abu dzieckochciało iśc
wieczorem do domu - piaskownica jest o wiele bardziej interesująca
staramy się być konsekwentni w działąniu spokojnie do niego podchodzić ale
czasami się nie da już sama nie wiem co mam robić czasami gorszy niż
płacz
jest wzrok naszego małego jak mu się na coś nie pozwoli to patrzy tak jakby
chiał zabic a potem bije
mąż bo jest z małym dłużej w ciągu dnia - ja jestem do wieczora w pracy
już czasami nie ma do niego siły tym bardziej ze mały nie opuszcza taty na
krok nigdzie się bez niego nie moze ruszyć mama dla niego niestety nie
istnieje :( jak nie ma taty w pobliżu to jest płacz
moze macie jakies pomysłu na nasze maleństwo
pozdarwiam
złość u 1,5 roczniaka wieczne walki
złość u 1,5 roczniaka wieczne walki
bezradna mama
> jestem mamą 1,5 rocznego synka , który ostatnimi czasy przechodzi sam
> siebie jeśli chodzi o częstotliwośc płaczu, złości itp
> dodam że nasze maleństwo chodzi do żłobka.
przypuszczam, że upomina się o to czego mu brakuje : Waszej uwagi. I
dyskretnie sprawdźcie czy w żłobku jest wszystko OK.
B.
złość u 1,5 roczniaka wieczne walki
Użytkownik bezradna mama
> staramy się być konsekwentni w działąniu spokojnie do niego podchodzić
ale
> czasami się nie da już sama nie wiem co mam robić (...)
>
> moze macie jakies pomysłu na nasze maleństwo
>
To samo, co dotychczas.
Spokojnie, konsekwentnie wyznaczajcie granice. Egzekwujcie sprawy istotne
(walenie kubkiem jest niedopuszczalne), unikacie zbędnych konfliktów - to
okres rytuału, więc niech ma tę swoją łyżeczkę i bucik zakładany
najpierw na
prawą nogę, jak lubi (zasadniczo, choć to zabawnie brzmi, jemu to jest
niezbędne do poczucia bezpieczeństwa).
Jak chcesz podkładu ideologicznego, sięgnij do dowolnej pozycji o rozwoju
dziecka, będzie pod buntem dwulatka. To nie jest przeciw Wam, zwyczajnie
taki etap rozwoju, za jakiś czas złagodnieje, potem minie na krótko, potem
pojawi się w odmiennej formie. I tak do osiemnastki. :)
EwaSzy