« Powrót do strony głównej...


10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Snajper
2003-07-15 22:58:16

No, wlasnie. W polowie sierpnia mamy zamiar wyskoczyc z Zuzka (wtedy
bedzie miala wlasnie te 10 miesiecy) na tydzien (z dwoma weekendami)
na Mazurki.

Myslicie, ze to dobry pomysl?

Dodam tylko, ze lajbka klasy Micro (5,5m), znana mi wrecz na wskros
(plywam na niej od 1990 roku). Zaloga to cztery dorosle osoby, z czego
przynajmniej trzy zjadly zeby na mazurskich szlakach, rowniez
regatowych. Tak wiec os strony techniczno-bezpiecznej nie przewiduje
problemow.

Na co powinienem zwrocic mimo wszystko ewentualna uwage? Slonce?
Woda? Kleszcze? Komary? Choroba morska? Sam juz nie wiem...

Acha, mala juz byla dwa tygodnie na zaglach - miala wtedy 6 miesiecy,
liczac od daty ostatniej miesiaczki jej mamuski... ;-)))

--
### Pozdrawiam
### Rafal SNAJPER Siwinski
###


Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Tata
2003-07-15 23:33:10

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Klaudiusz
2003-07-15 23:33:10

On Tue, 15 Jul 2003 22:58:16 +0200, Snajper wrote:

> No, wlasnie. W polowie sierpnia mamy zamiar wyskoczyc z Zuzka (wtedy
> bedzie miala wlasnie te 10 miesiecy) na tydzien (z dwoma weekendami)
> na Mazurki.
>
> Myslicie, ze to dobry pomysl?
>
Moja córka w wieku 9 miesięcy pływała kajakiem (duuuużo, bo jej się
podobało:)) Było super , tylko że dziś ma 5 lat i nic już nie pamięta:)))

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Snajper
2003-07-16 00:37:00

Ewelina2 wrote:

> Filtr przeciwsłoneczny o maksymalnym faktorze, smarować chętnie i często.

Tak, to oczywiste.

> Posłanie małej
> koniecznie zaopatrzyć w porządną moskitierę lub kupić w sklepie bławatnym
> parę metrów firanki. Jak kupisz więcej, to przyda się całej załodze.

Z tym nie ma problemu. Lodz jest calkowicie komaro-protected. Zaden
bzykacz sie nie zaplacze do srodka, wiec nie ma potrzeby niczego
dodatkowego kombinowac. Gorzej oczywiscie bedzie na zewnatrz...

> Widziałam kiedyś na Mazurach niezły patent. Kołyska umocowana na stałe w
> zejściówce.

Tak wlasnie kombinuje, czy nie daloby sie jakos zamontowac fotelika
samochodowego wlasnie w okolicach zejsciowki. Zaczepy ma w koncu
solidne, kilka metrow mocnej tasmy i moznaby chyba zamocowac go w
miare pewnie... Musze pokombinowac... ;)

Dzieki za odpowiedz!

--
### Pozdrawiam
### Rafal SNAJPER Siwinski
###


Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Jonasz
2003-07-16 01:43:12

Snajper wrote:
> No, wlasnie. W polowie sierpnia mamy zamiar wyskoczyc z Zuzka (wtedy
> bedzie miala wlasnie te 10 miesiecy) na tydzien (z dwoma weekendami) na
> Mazurki.
>
> Myslicie, ze to dobry pomysl?
>
Dla kogo chcesz to robic?
- Dziecku to w najlepszym razie obojętne - maluch potrzebuje
rodzinnego ciepełka a nie przygód. Oczywiście rodzina będzie
tam, i spodziewam się, że mleczko Mamy też. Nauka chodzenia
raczej w domu, zachowanie higieny i szybka pomoc lekarska w
nagłych przypadkach też zostaną w domu.
- Mamusia z pewnością będzie się cieszyła, że ma Cię blisko
siebie, bo będzie zajęta pilnowaniem/doglądaniem/karmieniem
maleństwa i przyda się ktoś, kto przygotuje przecier, zupkę,
poda jej herbatę lub kanapki. Przy karmieniu piersią będzie
dobierać potrawy, które nie spowodują komplikacji u dziecka.
Chyba jednak wolałaby mieć pod ręką wszystko to, co zgromadziła
przez ostatnie miesiące: zasypki, kremy, śpioszki, zabaweczki
itp. U nas zajmowało to kilka półek.
- Dla Ciebie będzie to niezapomniane przeżycie. Emocjonujące.
Może spokojniej byłoby, gdybyś wyskoczył sam, ale czułbyś się
wtedy samotny i może miałbyś wyrzuty sumienia. Właściwie lepiej
byłoby mieszkać w ośrodku i jedynie wyruszać na jezioro dwa
razy dziennie po 3 godziny. Dziecko z żoną będą świetnie się czuć
na plaży.
- Na pewno chcesz pokazać przyjaciołom, że nic się nie
zmieniło;-) To niezupełnie prawda - wszystko już jest trochę
inne. Jako rodzice inaczej patrzymy na świat i ludzi.
Wzrasta współczynnik odpowiedzialności, wydajność przewidywania,
zmieniają się kryteria oceny dobra i zła.

Nagle poczułem się statusiały. Przyznam ze smutkiem, że
nawet figura nie ta, co 10 lat temu, mimo, że nie urodziłem ani
razu:-)
Nasze wyjazdy nie są już tak romantyczne - spokojne noclegi, z
łazienką itp. Owszem wycieczki, ale nie za bardzo męczące, bo
dzieci robią sią marudne i denerwujące. Właściwie teraz - 5 lat
oraz 9 lat zaczynamy znowu intensywniejszą turystykę, ale na
pewno nie myślimy o żadnych wyczynach.

Powodzenia
J.

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Koposia
2003-07-16 07:24:33

Użytkownik Jonasz news:3F149190.4050904@poczta.onet.pl...
> Snajper wrote:
> > No, wlasnie. W polowie sierpnia mamy zamiar wyskoczyc z Zuzka (wtedy
> > bedzie miala wlasnie te 10 miesiecy) na tydzien (z dwoma weekendami) na
> > Mazurki.
> >
> > Myslicie, ze to dobry pomysl?
> >
> Dla kogo chcesz to robic?
> - Dziecku to w najlepszym razie obojętne - maluch potrzebuje
> rodzinnego ciepełka a nie przygód.
> - Mamusia z pewnością będzie się cieszyła, że ma Cię blisko
> siebie, bo będzie zajęta pilnowaniem/doglądaniem/karmieniem
> maleństwa i przyda się ktoś, kto przygotuje przecier, zupkę,
> poda jej herbatę lub kanapki. Przy karmieniu piersią będzie
> dobierać potrawy, które nie spowodują komplikacji u dziecka.
> Chyba jednak wolałaby mieć pod ręką wszystko to, co zgromadziła
> przez ostatnie miesiące: zasypki, kremy, śpioszki, zabaweczki
> itp. U nas zajmowało to kilka półek.

Bez przesady. Dziecku do życia nie są potrzebne zasypki, kremy, kilka półek
zabawek! A poza tym jeśli to tylko Twoja żona zajmowała się
pilnowaniem/doglądaniem/karmieniem maleństwa to serdecznie jej współczuję.
Gdzie równouprawnienie i zrozumienie? Taki wyjazd może być wspaniałą
przygodą (i bez łazienki). Żyć można i w spartańskich warunkach tylko
trzeba to dobrze zorganizować i zawczasu o wszystkim pomyśleć.

> - Dla Ciebie będzie to niezapomniane przeżycie. Emocjonujące.
> Może spokojniej byłoby, gdybyś wyskoczył sam, ale czułbyś się
> wtedy samotny i może miałbyś wyrzuty sumienia. Właściwie lepiej
> byłoby mieszkać w ośrodku i jedynie wyruszać na jezioro dwa
> razy dziennie po 3 godziny. Dziecko z żoną będą świetnie się czuć
> na plaży.

Uchhh. Co za świetny pomysł ;-( Leżenie na plaży jest rzeczywiście tym o
czym marzy kobieta. Na pewno nie o tym żeby pogadać nawet za przeproszeniem
o dupie Maryny z przyjaciółmi czy znajomymi. Pożalić się powygłupiać i
pośmiać. To że jest matką a Snajper ojcem nie zwalnia ich od bycia sobą. A
jeśli żeglowanie jest tym co ich uszczęśliwia? Co dziecku po rodzicach
którzy ciągle siedzą w domu i pokazują mu świat w telewizorze albo gazecie
czy książce? Nic w naturze.
> - Na pewno chcesz pokazać przyjaciołom, że nic się nie
> zmieniło;-) To niezupełnie prawda - wszystko już jest trochę
> inne. Jako rodzice inaczej patrzymy na świat i ludzi.
> Wzrasta współczynnik odpowiedzialności, wydajność przewidywania,
> zmieniają się kryteria oceny dobra i zła.
>
I bardzo dobrze. Szkoda tylko że nie zawsze tak jest, czego o zadającym
pytanie główne nie można powiedzieć. Nie sądzę bowiem żeby ktoś kto nie jest
odpowiedzialny zadał takie pytanie. ALe to wcale nie znaczy że należy
rezygnować z pasji i wypoczynku czynnego. Dzieci mają niesamowitą zdolność
przystosowawczą a najważniejsze dla nich jest to by rodziece byli blisko.
Nasze dzieci od niemowlęctwa wozimy tam gdzie sami jeździmy - najczęściej
pod namiot, z kocherkiem do gotowania i jezioranką do mycia i jest świetnie!

> Nagle poczułem się statusiały. Przyznam ze smutkiem, że
> nawet figura nie ta, co 10 lat temu, mimo, że nie urodziłem ani
> razu:-)

To może trzeba dzieci na rower zabrać, w kometkę pograć, wyskoczyć do lasu?
Dzieci byłyby szczęśliwe a i zmniejszyłyby się szanse uhodowania z nich
amerykańskich hot-dogów.

> Nasze wyjazdy nie są już tak romantyczne - spokojne noclegi, z
> łazienką itp. Owszem wycieczki, ale nie za bardzo męczące, bo
> dzieci robią sią marudne i denerwujące. Właściwie teraz - 5 lat
> oraz 9 lat zaczynamy znowu intensywniejszą turystykę, ale na
> pewno nie myślimy o żadnych wyczynach.

Lenistwo do n-tej potęgi. A powyższy post jest chyba chęcią
usprawiedliwienia samego siebie. Bo jeśli mnie wzrok nie myli to masz dzieci
9! i 5! lat. Takie roślaki to już same mogą jeździć. Gdzie przygoda w ich
życiu? Na osiedlowym podwórku?

A poza tym serdecznie współczuję. To przepraszam po ilu latach się nie chce?
10? 15?

Pozdrawiam
Koposia
Kubuś 6l. Marcyś 1r. (dzieci które na wypady windsurfingowe jeżdzą od
zawsze, a wieje wtedy że hooooo! a i warunki różne)

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: Aro
2003-07-16 07:36:29

Aro news:bf2o83$rfj$1@zeus.polsl.gliwice.pl...
>
> Snajper > news:bf1tn8$g1u$1@inews.gazeta.pl...
> > Aro wrote:
> >
> > > Ciezko sie otwiera, ale warto poczekac - duzo opinii i rad na ten
temat.
> >
> > U mnie w ogole sie nie otwiera... :(
> >
> > --
> > ### Pozdrawiam
> > ### Rafal SNAJPER Siwinski
> > ###
> >
> Wysylam na priva.
> Aro

Masz jakis inny adres e-mailowy oprocz snp@gazeta.pl?
Odrzuca mi serwer ;-(
Aro

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: tweety
2003-07-16 07:48:32

Użytkownik Snajper napisał:
(...)

podziwiam, szczerze podziwiam, sama mam patent i swego czasu pływałam,
ale odkąd mam rodzinę nie mam tyle odwagi, przede wszystkim dlatego, ze
mój mąż nie ma pojęcia ani o żeglarstwie ani o pływaniu :-( a chętnie
bym popływała, ale chyba sama bez dzieci bo cały czas bym się martwiła.
Jak Ty to robisz, że nie boisz się, że nie trzęsiesz się o dziecko??
chyba tchórz jestem :-)


--

Pozdrawiam
Magdalena + Karolina (27.10.97) + Krzysztof (05.01.03)
http://www.master.pl/~mwota/

10-miesieczniak na zaglach???

Autor: UlaD
2003-07-16 09:42:57

> I bardzo dobrze. Szkoda tylko że nie zawsze tak jest, czego o zadającym
> pytanie główne nie można powiedzieć. Nie sądzę bowiem żeby ktoś kto nie
jest
> odpowiedzialny zadał takie pytanie. ALe to wcale nie znaczy że należy
> rezygnować z pasji i wypoczynku czynnego. Dzieci mają niesamowitą zdolność
> przystosowawczą a najważniejsze dla nich jest to by rodziece byli blisko.
> Nasze dzieci od niemowlęctwa wozimy tam gdzie sami jeździmy - najczęściej
> pod namiot, z kocherkiem do gotowania i jezioranką do mycia i jest
świetnie!
>

Z resztą sie zgadzam, ale:
- akurat na łódce jest bardzo ograniczona przestrzeń - 10 miesięczniak to
już raczkuje, zaczyna chodzić i intensywnie poznawać świat. I co - będzie
siedzieć pod pokładem, czy przywiązany w szelkach i na sznurku, żeby nie
wdrapac sie tam gdzie nie powinien? Myślę, ze patent z krzesełkiem też nie
zda egzaminu - mój już teraz (8,5) miesiaca, odkąd odkrył uroki raczkowania
i stawania przy meblach, wcale nie chce grzecznie siedziec w foteliku dłużej
niż 15 min, jak nie zaśnie, to zaraz ma dosyć (właśnie wróciliśmy do W-wy
znad morza). Pamietam, ze Łukasz w wieku 10 miesiecy własnie wyrastał z
fotelika i konieczne było przejście do większego, bo jazdy nawet na małe
odlrgłości były koszmarem. Nie wiem, może jesli dziecko jest przyzwyczajone
do ograniczonej przestrzeni np. w kojcu, to będzie sie odnajdywało w
przestrzeni kajuty, moje w tym wieku najbardziej lubiły wycieczki w
nieznane. Poza tym - jeśli i Snajper i jego TŻ-ka maja takie same
umiejętności zeglarskie, to wiadomo - moga sie wymieniac przy dziecku i jest
łatwiej. Jeśli zaś mama Snajperzątka do tej pory pływała raczej jako ozdoba
dziobu, to raczej bedzie sie zajmowac dzieckiem, a nie żeglowaniem, i w
takim wypadku plaża wcale nie jest taka zła.
- bezpieczeństwo - moze teoretyzuje, ale czy dziecko nie powinno być cały
czas w kapoku? Jak to sobie wyobrażacie?


Pozdrawiam - Ula

 1    2    3    ›    »