Re: pokaż migdałki - dziecko u lekarza
> A jak miałabym pomagać?
a ja wiem? moze wzic gnojka na kolana, potrzymac glowe, zatkac nos i
powiedziec- prosze bardzo, japa otwarta, mozna sprawdzac :)
> I co ja takiego mówiłam tam?
nie podluschiwalam, to nie wiem :)
> > jakis cudow oczekuje, to jaki ma miec obaca osoba sposob na Twoje
dziecko.
>
> Do cudów przyzwyczajona nie jestem. Oczekiwałam mniej lub bardziej
czytelnie
> wyrażonego żądania, że trzeba przytrzymać dziecko, że najlepiej mu
samemu
> otworzyć twarz. Które nie nastąpiło.
a moze Pan znow czekal na Twoja reakcje. Czesto ja sama nie wiem co mam
zrobic, bo sa mamusie, ktore lubia filozoficznie podejsc do dziecka, i nie
wolno bron boze przymuszac, wiec lepiej nie zaczynac do takich z prosba o
silowe podejscie, bo wywala oczy na wierzch i jeszcze filozoficznie zaczna
tlumaczyc o stresie i wychowaniu. Wiec ja osobiscie, kiedy widze, ze mamusia
sobie siedzi i nie czyni nic w zakresie otworz dzieciaku buzie to ja nie
zadam nic. tez jak pan doktor odkladam narzedzia, i koncze wizyte. a kiedy
widze, ze mamusia choc troche strofuje, cos w ogole robi i sie chiciazby
odzywa do swojej dziecinki, to ja tez w ten sam desen do dziecinki zaczynam.
Na sile walczyc z cudzym dzieckiem nie zamierzam, szczegolnie wtedy kiedy
prosby, pokazywania, sztuczki, nagrody, i inne mniej lub bardziej wymyslne
teksty nie dzialaja. Daltego rozumiem pana doktora.
> Qra, zdaje się z zanikiem pamięci ;-)
i juz nie pamietasz jak wygladal?? ;)
i.
>
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Re: pokaż migdałki - dziecko u lekarza
Re: pokaż migdałki - dziecko u lekarza
Użytkownik Iwon(K)a napisał w wiadomości
news:0f28.00000092.47238287@newsgate.onet.pl...
>
>> A jak miałabym pomagać?
>
> a ja wiem? moze wzic gnojka na kolana, potrzymac glowe, zatkac nos i
> powiedziec- prosze bardzo, japa otwarta, mozna sprawdzac :)
Ja nawet chciałam.
>> I co ja takiego mówiłam tam?
>
> nie podluschiwalam, to nie wiem :)
A ja myślała, że podsłuchy to już u nas wszędzie są. A tu taki zonk :-)
>> > jakis cudow oczekuje, to jaki ma miec obaca osoba sposob na Twoje
> dziecko.
>>
>> Do cudów przyzwyczajona nie jestem. Oczekiwałam mniej lub bardziej
czytelnie
>> wyrażonego żądania, że trzeba przytrzymać dziecko, że najlepiej mu
samemu
>> otworzyć twarz. Które nie nastąpiło.
>
> a moze Pan znow czekal na Twoja reakcje.
Właśnie mnie zaskoczył, bo nie czekał.
Nawet przed osłuchiwaniem płuc sama się wyrwałam Młodemu odzież
ściągać, a pan
lekarz mnie powstrzymał: Niech sobie wygodnie siedzi, ja sobie z nim najpierw
porozmawiam. No i takiemu staremu bykowi (w końcu lada chwila 4 lata)
zaczął
tłumaczyć, do czego służy i jak działa stetoskop. Już wtedy byłam
wstrząśnięta
:-)
> Czesto ja sama nie wiem co mam
> zrobic, bo sa mamusie, ktore lubia filozoficznie podejsc do dziecka, i nie
> wolno bron boze przymuszac, wiec lepiej nie zaczynac do takich z prosba o
> silowe podejscie, bo wywala oczy na wierzch i jeszcze filozoficznie zaczna
> tlumaczyc o stresie i wychowaniu.
Więc rozumiem. Sama jestem raczej stanowcza w tej dziedzinie. Bzdetów o
stresie
nie wyznaję. Są sytuacje, kiedy po prostu trzeba i wyższe racje. Żeby nie
to
nagłe zachwycenie, pewnie bym Młodego zmusiła do pokazania gardła...
> Na sile walczyc z cudzym dzieckiem nie zamierzam, szczegolnie wtedy kiedy
> prosby, pokazywania, sztuczki, nagrody, i inne mniej lub bardziej wymyslne
> teksty nie dzialaja. Daltego rozumiem pana doktora.
A ja go zrozumiałam z chyba trochę innego powodu. Po kilku godzinach
użerania
się z różnymi dzieciakami, wrzeszczącymi i marudzącymi oraz stojąc przed
niedaleką perspektywą opuszczenia tego pandemonium pan lekarz okazał się
wielkim
pokładem cierpliwości i IMO bardzo humanitarnego podejścia. Nawet jeśli
tylko do
małego, lekko wściekniętego szczeniaka.
>> Qra, zdaje się z zanikiem pamięci ;-)
>
> i juz nie pamietasz jak wygladal?? ;)
Nieważny wygląd, ważne te pokłady :-)
Qra, co już z niejednego pieca jadła
Re: pokaż migdałki - dziecko u lekarza
Qrczak pisze:
> Więc rozumiem. Sama jestem raczej stanowcza w tej dziedzinie. Bzdetów o
> stresie nie wyznaję. Są sytuacje, kiedy po prostu trzeba i wyższe racje.
> Żeby nie to nagłe zachwycenie, pewnie bym Młodego zmusiła do pokazania
> gardła...
Taa ja kiedyś zarotawirusowanego młodego zmusiłam do badania, skończyło
się na skopaniu pani doktor świeżo zakupionymi zimowymi Bartkami.
Myślałam, że się ze wstydu spalę.
Tłumaczyłam się gęsto, że on nie przyzwyczajony do badania, bo to jego 2
choroba w życiu.
Nauczona doświadczeniem przed wizytą u urologa, weszłam najpierw sama,
pogadałam z gościem. Facet ściągnął fartuch, potraktował go jak kumpla i
młody dał się zbadać bez problemu.
--
Paulinka
Najlepiej podstawiają nogi karły, to ich strefa.
S.J.Lec