« Powrót do strony głównej...


Re: jak przykrywac zasmarkanca?

Autor: Iwon(k)a
2007-11-23 16:45:25

> To mam zaczac przyzwyczajac jak zacznie mowic?
>
> Niehumanitarne moim zdaniem jest takie traktowanie doroslych. Bo Pyza to
> jeszcze nie wie, ze mozna inaczej. A ja juz mam dosc zimy :-/


znaczy niehumanitarnosc zaczyna sie wtedy kiedy swiadomosc??
Zal mi tej Twojej Pyzy, bo musi sie meczyc z tym katarem (i oby tylko sie na
tym zawsze konczylo) tylko dlatego, ze rodzice chce przezyc przygode i w miare
dobrze sie z tym czuja. Zycie w takich a nie innych warunkach jest waszym
wyborem, ktorego konsekwencje ponosi dziecko. Niepotrzebne, a wtym wypadku
takowe istnieje, narazanie dziecka na warunki opisane przez Ciebie jest imo
naduzyciem wzgledem dziecka. Wydawalo mi sie, ze ludzie zwykle chca dla swoich
dzieci wszytko co najlepsze, a nie odwrotnie.

i.
>

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Re: jak przykrywac zasmarkanca?

Autor: Tata
2007-11-23 19:42:28

Re: jak przykrywac zasmarkanca?

Autor: La Luna
2007-11-23 19:42:28

Pewnego wieczoru 23 Nov 2007 16:45:25 +0100 wiedźmin zdziwił się nieco, gdy
strzyga która wyskoczyła na niego z pl.soc.dzieci zamiast rzucić mu się do
gardła, dygnęła, przedstawiła się jako Iwon(K)a, a następnie wyśpiewała
przytupując wdzięcznie:

> Zal mi tej Twojej Pyzy, bo musi sie meczyc z tym katarem (i oby tylko sie na
> tym zawsze konczylo) tylko dlatego, ze rodzice chce przezyc przygode i w miare
> dobrze sie z tym czuja. Zycie w takich a nie innych warunkach jest waszym
> wyborem, ktorego konsekwencje ponosi dziecko.

Piszesz tak jakby w Polsce pewnie co drugie obecnie dziecko nie bylo
zakatarzone conajmniej. Bo wiele jest znacznie powazniej chore.

O jakich konsekwencjach mowisz?
Ze dziecko ma katarek ktorym zarazilo sie od mamy?
No faktycznie - oby tylko takie problemy mialo :)

Niemowleta maja pewna ciekawostke, tzw. tluszcz brazowy,
On zanika w duzej mierze z czasem, ale u dzieci ktore od malego maja
kontakt z chlodem - jest przez pewien czas bardzo rozbudowany, tworzy gruba
warstwe.
I dzieci trzymane w chlodzie od malego swietnie sobie z tym chlodem radza -
wlasnie dzieki obecnosci tego tluszczu.

Moj synek od samego poczatku byl do chlodu przyzwyczajany - w naszej
sypialni mamy wielkie okna na pol sciany i prawie od podlogi do sufitu.
Juz w pierwszym roku zycia Przemka - a swojej pierwszej zimy mial okolo 3
miesiecy - przebywal mase czasu wlasnie w tym pokoju przy otwartym cala
dobe oknie (na noc tylko uchylonym)
Tam tez byl przewijany, przebierany.
Kapany byl w sasiednim pokoju - bez zamykania drzwi.
Zima ubieralismy go tak ze jemu co prawda zimno nie bylo - ale za to ulica
nie moglam isc bo ciagle ktos sie czepial - jaka to wyrodna jestem bo moje
rozesmiane, wesolutkie dziecko nie jest zawiniete w piec zawojow.

Zapalenia pluc nigdy nie mial, antybiotyk bral tylko raz (teraz ma 2.5
roku) i to ostatnio na angine ktora zarazil sie od taty.
Z infekcjami radzi sobie fenomenalnie.

Tak samo jak pewnie bedzie radzilo sobie dziecko autorki watku - wbrew
wszelkim czarnym wizjom ;)


--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN TO z adresu.