Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
Witajcie.
Wróciłam z problemem. Nie mam czasu nawet na zaglądanie ostatnio tutaj, ale
jak widzicie zawsze w kryzysowych sytuacjach szuka sie pomocy u Was. Czyli
nie zapomniałam .. :-)
Jestem tak wściekła na moje dziecko, że aż mam ochotę wziąść pasa i
przyłoić mu tak ...;-(
Może wtedy do niego dotrze. Nie mam zamiaru słuchać, że biciem nic się
nie
załatwi... Nikt mi nie wmówi, że zawsze jest sielankowo u was i nie
świerzbiła was ręka.
Moje dziecko wymyśla przy jedzeniu. A wygląda to tak:
- Mamusiu jestem głodny
-A co byś zjadł?
Tu ładnie wymienia składniki na jakie ma ochotę.
Kochana mamusia z tych wymienionych składników robi posiłek. Zanosi dziecku
do pokoju. A na to słyszy...
- Zmieniłem zdanie, nie chcę tego już jeść. Daj mi coś innego
albo
- Ja tego nie chce jeść bo dziwnie wygląda. Daj mi coś innego
Taki numer zrobił mi jak zażyczył sobie truskawki ze śmietanką i cukrem.
zrobiłam no z wdzięczności to właśnie usłyszałam.
Dzisiejsza kolacja
-Mamusiu zrób mi parówki z ketchupem.
Zrobiłam i zaś usłyszałam
-Nie chcę tego już. ( nawet nie spróbował ich, wystarczyło jedno
spojrzenie)
Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A co
niech ma za swoje ;-))))
--
Aga, Maciuś ( 21.06.2002)
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śm=
ierć. A co
> niech ma za swoje ;-))))
Może trochę by popościł? akurat czas na to. Z głodu nie umrze, nie=
pozwól na takie grymaszenie. Nie pasuje - nie jedz. Zjesz jak będziesz
naprawdę głodny.
Dziecko chce Cię wypróbować prawdopodobnie.
A inna sprawa, jeśli ma mało ruchu, a przy takiej pogodzie nie da się
pospacerować, to i apetyt byle jaki.
Pozdrawiam
Stokrota
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
Użytkownik chomik
news:x5iq7yuqnygp$.dlg@chomik1979.pl...
>
> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A
co
> niech ma za swoje ;-))))
Pomysł z głodzeniem wygląda nieźle. Co więcej, na ogół jest skuteczny.
Agnieszka
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
Użytkownik chomik
news:x5iq7yuqnygp$.dlg@chomik1979.pl...
> Witajcie.
>
> Wróciłam z problemem. Nie mam czasu nawet na zaglądanie ostatnio tutaj,
ale
> jak widzicie zawsze w kryzysowych sytuacjach szuka sie pomocy u Was. Czyli
> nie zapomniałam .. :-)
No, o nas się nie zapomina... hłe hłe
> Jestem tak wściekła na moje dziecko, że aż mam ochotę wziąść pasa i
> przyłoić mu tak ...;-(
> Może wtedy do niego dotrze. Nie mam zamiaru słuchać, że biciem nic się
nie
> załatwi... Nikt mi nie wmówi, że zawsze jest sielankowo u was i nie
> świerzbiła was ręka.
Nie no, idylla na całego ;-)
> Moje dziecko wymyśla przy jedzeniu.
[...]
> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A
co
> niech ma za swoje ;-))))
Niech sam robi.
Qra, ale wiem, wiem, jak to jest, sama kiedyś gotowałam jedną miseczkę zupy
ogórkowej, bo wcześniej była ona dla Młodego bleee, więc ośmieliliśmy
się
zjeść wszystko, a jemu się odmieniło... hłehłe
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
chomik pisze:
)
>
> Jestem tak wściekła na moje dziecko, że aż mam ochotę wziąść pasa i
> przyłoić mu tak ...;-(
> Może wtedy do niego dotrze. Nie mam zamiaru słuchać, że biciem nic się
nie
> załatwi... Nikt mi nie wmówi, że zawsze jest sielankowo u was i nie
> świerzbiła was ręka.
Oj świerzbiła i to nie raz ;-)
> Dzisiejsza kolacja
> -Mamusiu zrób mi parówki z ketchupem.
> Zrobiłam i zaś usłyszałam
> -Nie chcę tego już. ( nawet nie spróbował ich, wystarczyło jedno
> spojrzenie)
>
> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A
co
> niech ma za swoje ;-))))
Zagłodź ;-), albo dawaj ze dwie proste do przygotowania potrawy do
wyboru. Moim zdarza się nie zjeść obiadu, bo im sie nie podoba. Nie to
nie, łaski bez. Z reguły nadrabiają na kolację.
Marzena
--
Robótki Marzeny
http://fanturia.googlepages.com/home
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
chomik pisze:
> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A
co
> niech ma za swoje ;-))))
Po pierwsze - nie pytaj, co by zjadł.
Po drugie - jeśli już zapytasz i spełnisz jego zachciankę, a on nie je,
nie dawaj nic innego.
Po trzecie - jeśli nie zje śniadania/obiadu/kolacji (do wyboru) nie
dawaj żadnych słodyczy (pod tym względem bądź twarda).
Po czwarte i najważniejsze - nie okazuj zdenerwowania. Oczywiście wyraź
swoje niezadowolenie, ale trzymaj nerwy na wodzy.
Wiem, co mówię - moja też tak potrafi pogrymasić, że mam ochotę jej
przylać (i to w wielu innych dziedzinach), ale zawsze się powstrzymuję
:-). W zamian za to czasem fajnie zachować się niekonwencjonalnie. Raz
zabrałam mojej sprzed nosa kanapki, których nie chciała jeść i udawałam
się z nimi w kierunku kosza na śmieci (na serio zamierzałam je
wyrzucić). Dziecko się rozpłakało za kanapkami i zeżarło. Ale
zadziałało
raz.
Pozdrawiam
Ewa
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
chomik pisze:
> Jestem tak wściekła na moje dziecko, że aż mam ochotę wziąść pasa i
> przyłoić mu tak ...;-(
WZIĄĆ!!!
A co do reszty, to daj gówniarzowi w dupę, bo szczyl coś szacunku i
respektu nie czuje :->
--
Pozdrawiam
Maciek
Rzecz się tyczy jedzenia i wymyślania.....
Użytkownik medea
news:fqmvjk$t8g$1@atlantis.news.neostrada.pl...
> chomik pisze:
>
>> Podajcie mi jakiś pomysł bo albo go spiorę albo zagłodzę na śmierć. A
co
>> niech ma za swoje ;-))))
>
> Po pierwsze - nie pytaj, co by zjadł.
Czasem trzeba. Czasem samo przyłazi i zagląda w garnki, i dopytuje
zachęcająco:
co robisz? co gotujesz? zupkę?. Ja na to: tak,
ogórkową/krupnik/barszcz/cokolwiek. Młode wtedy niezmiennie: błeeee.
Zabić to
za mało ;-)
> Po drugie - jeśli już zapytasz i spełnisz jego zachciankę, a on nie je,
nie
> dawaj nic innego.
Sądzę, że tu jest pies pogrzebany. Matka wysiliła się, spełniła
zachciankę
niejadka, a ten się rozmyślił. Jak śmiał!
Ja bym nie dała jeść w ogóle.
> Po trzecie - jeśli nie zje śniadania/obiadu/kolacji (do wyboru) nie dawaj
> żadnych słodyczy (pod tym względem bądź twarda).
Moje w ogóle nie dostaje jeść do następnego posiłku. Tylko wodę pić
może.
> Po czwarte i najważniejsze - nie okazuj zdenerwowania. Oczywiście wyraź
swoje
> niezadowolenie, ale trzymaj nerwy na wodzy.
Zwłaszcza jeśli dziecko właśnie bada możliwość rodzica w zakresie
okazywania
niezadowolenia... hihi
> Wiem, co mówię - moja też tak potrafi pogrymasić, że mam ochotę jej
przylać (i
> to w wielu innych dziedzinach), ale zawsze się powstrzymuję :-). W zamian
za
> to czasem fajnie zachować się niekonwencjonalnie. Raz zabrałam mojej
sprzed
> nosa kanapki, których nie chciała jeść i udawałam się z nimi w kierunku
kosza
> na śmieci (na serio zamierzałam je wyrzucić). Dziecko się rozpłakało za
> kanapkami i zeżarło. Ale zadziałało raz.
Młode z kolei często ma większą chrapkę na zawartość mojego niźli
swojego
talerza. Co czasem skrzętnie wykorzystuję.
Ale generalnie - nie chce jeść, nie nakłaniam. Ktoś kiedyś mądrze
zauważył, że
dziecko się samo na śmierć nie zagłodzi. Zgłodnieje, to zeżre, co
dostanie.
Qra