Kiedy przychodzi zajczek...
mz pisze:
>> Nie przynosi prezentów tylko
>> słodycze, których na dodatek trzeba samemu poszukać, bo sprytny
>> zwierzak chowa je w dziwnych miejscach :)
>>
> Dokładnie
> W zachodniopomorskim też tak jest
Swego czasu, kiedy jeszcze pory roku miały swoje obowiązki
i się ich trzymały, my za tym zajączkiem biegaliśmy po lesie :-)
Ale to chyba była taka dodatkowa atrakcja wprowadzona przez rodziców,
trochę wcześniej chowali w lesie słodycze, a później szliśmy na spacer
i oni nas na nie kierowali :-)
No ale jak mówię, to było wtedy, kiedy z domu wychodziło sie prosto do
lasu, a np. zima wiedziała kiedy sypać śniegiem i jeziora mrozić...
Stalker
--
Hania 2004-03-08, Antek 2006-07-07
http://picasaweb.google.pl/AgaTomAlbum
Kiedy przychodzi zajczek...
Kiedy przychodzi zajczek...
maya1st pisze:
>> A bo Ty pewnie pochodzisz z Polski B, gdzie dzieci odwiedza tylko Died
>> Maroz i to nie z żadnymi prezentami, tylko z rózgą...
>
> Jeśli Mazowieckie zaliczyć do Polski B, to niewątpliwie masz rację. :D
I wszystko jasne. W mazowieckim (małą literą) nie ma takiego zwyczaju.
Ale na dolnym Śląsku i okolicach jest od zawsze. Podobnie jak tyta na
pierwszy dzień szkoły.
LL
--
http://pl.youtube.com/watch?v=hkqqMPPg2VI
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych dzwiekow
- niektore przypominaja odglosy wielorybow i policyjna
syrene, inne, jak u lemura wari, smiech szalenca.*
Kiedy przychodzi zajczek...
Jarek Wójtowicz pisze:
> .. pytam bo rozmawialem ostatnio z 3 osobami i kazda z nich wymieniala mi
inny
> dzien, tak ze juz sam zglupialem...
W niedzielę wielkanocną po śniadaniu. Słodycze i drobiazgi chowa w
różnych dziwnych miejscach i można dzieciaki, żeby ich szukały - wtedy
jest chwila spokoju ;)
LL
--
http://pl.youtube.com/watch?v=hkqqMPPg2VI
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych dzwiekow
- niektore przypominaja odglosy wielorybow i policyjna
syrene, inne, jak u lemura wari, smiech szalenca.*
Kiedy przychodzi zajczek...
Jarek Wójtowicz pisze:
> .. pytam bo rozmawialem ostatnio z 3 osobami i kazda z nich wymieniala mi
inny
> dzien, tak ze juz sam zglupialem...
W niedzielę wielkanocną po śniadaniu. Słodycze i drobiazgi chowa w
różnych dziwnych miejscach i można dzieciaki wysłać, żeby ich szukały -
wtedy jest chwila spokoju ;)
LL
--
http://pl.youtube.com/watch?v=hkqqMPPg2VI
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych dzwiekow
- niektore przypominaja odglosy wielorybow i policyjna
syrene, inne, jak u lemura wari, smiech szalenca.*
Kiedy przychodzi zajczek...
Jarek Wójtowicz
> A bo Ty pewnie pochodzisz z Polski B, gdzie dzieci odwiedza
> tylko
> Died Maroz i to nie z żadnymi prezentami, tylko z rózgą...
A ta Polska A przez kogo jest nawiedzana? Santa Claus, czy ten
czerwony żywcem z puszki cocacoli zdjęty i HOHOHOHO wołający co
drugie słowo? ;-)
J.
Kiedy przychodzi zajczek...
Lolalny Lemur pisze:
>
>>> A bo Ty pewnie pochodzisz z Polski B, gdzie dzieci odwiedza tylko
>>> Died Maroz i to nie z żadnymi prezentami, tylko z rózgą...
>>
>> Jeśli Mazowieckie zaliczyć do Polski B, to niewątpliwie masz rację. :D
>
> I wszystko jasne. W mazowieckim (małą literą) nie ma takiego zwyczaju.
> Ale na dolnym Śląsku i okolicach jest od zawsze. Podobnie jak tyta na
> pierwszy dzień szkoły.
>
Na Dolnym Śląski mieszkam od dziecka - żadnych zajączków nie było, tyt
tym bardziej. Ale na Wielkopolsce to i owszem, takowe wynalazki bywają ;p .
Marzena
--
Robótki Marzeny
http://fanturia.googlepages.com/home
Kiedy przychodzi zajczek...
On Thu, 20 Mar 2008 09:29:49 +0100, Lolalny Lemur
> maya1st pisze:
>
>>> A bo Ty pewnie pochodzisz z Polski B, gdzie dzieci odwiedza tylko Died
>>> Maroz i to nie z żadnymi prezentami, tylko z rózgą...
>>
>> Jeśli Mazowieckie zaliczyć do Polski B, to niewątpliwie masz rację. :D
>
> I wszystko jasne. W mazowieckim (małą literą) nie ma takiego zwyczaju.
> Ale na dolnym Śląsku i okolicach jest od zawsze. Podobnie jak tyta na
> pierwszy dzień szkoły.
To chyba o jakiś alternatywny Dolny Śląsk chodzi. Ewentualnie przedwojenny.
Paweł Pluta
--
-.-. --.. . -- ..- -- --- -- ... ... . -. -. .. . ---
-.. .--. --- .-- .. .- -.. .- --- -.. -... .. --- .-.
Kiedy przychodzi zajczek...
On Thu, 20 Mar 2008 10:00:54 +0100, Jarek P.
> Jarek Wójtowicz
>
>> A bo Ty pewnie pochodzisz z Polski B, gdzie dzieci odwiedza
>> tylko
>> Died Maroz i to nie z żadnymi prezentami, tylko z rózgą...
>
> A ta Polska A przez kogo jest nawiedzana? Santa Claus, czy ten
> czerwony żywcem z puszki cocacoli zdjęty i HOHOHOHO wołający co
> drugie słowo? ;-)
Ten z puszki to jest właśnie Dziadek Mróz.
Paweł Pluta
--
-.-. --.. . -- ..- -- --- -- ... ... . -. -. .. . ---
-.. .--. --- .-- .. .- -.. .- --- -.. -... .. --- .-.