Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Wyjątek (15 mies.) do tej pory nie chorował, więc dzieci
chorych w przychodni nie odwiedzaliśmy, niestety ostatnio mu się
przytrafił powód zawitania tamże i zarazem śmieszny problem: w
przychodni są w kącie wysypane w stos zabawki dyżurne, dziecko
oczywiście ze wszystkich sił (niemałych, niestety) się do nich
rwało, terroryzując przy tym najbliższe (a również i dalsze)
otoczenie całą mocą płuc (niemałą niestety), na próby odwrócenia
uwagi reagując jedynie na krótko.
My zaś z żoną mieliśmy wizję legionów dzieci z odrami, ospami,
szkarlatynami i cholera jedna wie czym jeszcze, które dzień w
dzień do tej przychodni przychodzą i na te zabawki parskają,
kichają, plują i tak dalej, przecież tego nikt nie myje nawet, o
dezynfekcji nie wspominając, więc sumienie nam nie pozwalało
osłabionego rotawirusem (i nie ukrywajmy - samemu też
zarażającego) dzieciaka tam puścić, jednocześnie jednak
widzieliśmy, że inni rodzice jakoś nie mają skrupułów, wszystkie
inne dzieci bawiły się tam skolko ugodno. Kto tu przesadza? My,
czy oni i dlaczego?
J.
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Użytkownik Jarek P.
news:ftq36r$9gu$1@node1.news.atman.pl...
> My zaś z żoną mieliśmy wizję legionów dzieci z odrami, ospami,
> szkarlatynami i cholera jedna wie czym jeszcze, które dzień w dzień do tej
> przychodni przychodzą i na te zabawki parskają, kichają, plują i tak
> dalej, przecież tego nikt nie myje nawet, o
To nie ma w przychodni oddzielnego miejsca dla dzieci chorych normalnie i
dzieci chorych na choroby zakaźne? Ja co prawda już ładnych parę lat w
przychodni dziecięcej nie byłam, ale jak byłam (z 8 lat temu właśnie z
ospą), to był wydzielony obszar dla zakaźnych z osobnym wejściem z
zewnątrz...
Agnieszka
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Agnieszka
> To nie ma w przychodni oddzielnego miejsca dla dzieci chorych
> normalnie i dzieci chorych na choroby zakaźne? Ja co prawda
> już
> ładnych parę lat w przychodni dziecięcej nie byłam, ale jak
> byłam (z
> 8 lat temu właśnie z ospą), to był wydzielony obszar dla
> zakaźnych z
> osobnym wejściem z zewnątrz...
Tu, gdzie chodzimy jest po prostu wydzielona część dzieci chore
z osobnym wejściem, na rejonie (do którego nie chodzimy, bo tam
się czas zatrzymał w okolicy 20lecia międzywojennego, wyposażenie
w każdym razie jest z tamtego okresu lub okolic) jest tak samo.
J.
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Użytkownik Jarek P.
news:ftq4eq$9p8$1@node1.news.atman.pl...
> Agnieszka
>
>> To nie ma w przychodni oddzielnego miejsca dla dzieci chorych
>> normalnie i dzieci chorych na choroby zakaźne? Ja co prawda już
>> ładnych parę lat w przychodni dziecięcej nie byłam, ale jak byłam (z
>> 8 lat temu właśnie z ospą), to był wydzielony obszar dla zakaźnych z
>> osobnym wejściem z zewnątrz...
>
> Tu, gdzie chodzimy jest po prostu wydzielona część dzieci chore z
> osobnym wejściem, na rejonie (do którego nie chodzimy, bo tam się czas
> zatrzymał w okolicy 20lecia międzywojennego, wyposażenie w każdym razie
> jest z tamtego okresu lub okolic) jest tak samo.
Aha. Tam gdzie byłam (a to też była rejonówka aż zęby bolały ;-)) były
oddzielnie dzieci zdrowe, oddzielnie dzieci chore i z boku dzieci chorych
oddzielnie chore zakaźnie. Ale może coś się pozmieniało albo ta moja
rejonowa jakaś dziwna była ;-)
Agnieszka
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Pewnego wieczoru Sat, 12 Apr 2008 13:19:55 +0200 wiedźmin zdziwił się
nieco, gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.soc.dzieci zamiast rzucić
mu się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako Agnieszka, a następnie
wyśpiewała przytupując wdzięcznie:
> To nie ma w przychodni oddzielnego miejsca dla dzieci chorych normalnie i
> dzieci chorych na choroby zakaźne?
Ale caly problem w tym ze dzieci chore zakaznie sa chore na mase roznych
chorob.
I idac do przychodni z dzieckiem ktore goraczkuje, kaszle i smarka (a wiec
chore zakaznie) - wychodzi sie czesto z dzieckiem ktore kaszle, smarka a za
kilka dni bedzie mial rotawirusa i ospe.
U kazdego, a u maluszka szczeglnie, nadkazenie jednej choroby zakaznej inna
- bardzo zwieksza ryzyko duzych nieprzyjemnosci.
Niestety, jest jak jest i sens iscia do przychodni z chorym zakaznie
dzieckiem jestzerowy.
Jesli kogos stac - jedyne co ma sens to wizyta u rozsadnego lekarza
prywatnego (ktory tak wyznacza wizyty ze dzieciaki nie siedza razem w
poczekalni, przyjmuje w miare mozliwosci na biezaco, odkaza regularnie
miejsca w ktorych sa chore dzieci, wietrzy) a najlepiej wezwanie go do
domu.
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN TO z adresu.
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Pewnego wieczoru Sat, 12 Apr 2008 16:04:44 +0200 wiedźmin zdziwił się
nieco, gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.soc.dzieci zamiast rzucić
mu się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako Agnieszka, a następnie
wyśpiewała przytupując wdzięcznie:
> Tam gdzie byłam (a to też była rejonówka aż zęby bolały ;-)) były
> oddzielnie dzieci zdrowe, oddzielnie dzieci chore i z boku dzieci chorych
> oddzielnie chore zakaźnie.
Tak z ciekawosci - kto ocenial ktore dziecko jest chore na chorobe
niezakazna, a ktore na zakazna? :)
Czy dziecko z wysypka ma alergie czy rozyczke?
Czy dziecko z biegunka cos zjadlo czy to rotawirus?
Super ze w tej przychodni zrobili taki podzial - bardzo rzadko spotykany
krok w strone pacjenta - ale i tak byla to taka bardziej umowna sprawa, tym
bardziej ze o ile nie bylo osobnego wejscia - to wszelkie zarazki swobodnie
sie przemieszczaly z powietrzem, kurzem.
Dlatego ja wszelkich przychodni unikam o ile moge jak ognia ;)
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN TO z adresu.
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Użytkownik La Luna
news:1b6mcb396yr3$.15idc68itesfl$.dlg@40tude.net...
> Pewnego wieczoru Sat, 12 Apr 2008 16:04:44 +0200 wiedźmin zdziwił się
> nieco, gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.soc.dzieci zamiast
> rzucić
> mu się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako Agnieszka, a
następnie
> wyśpiewała przytupując wdzięcznie:
>
>> Tam gdzie byłam (a to też była rejonówka aż zęby bolały ;-)) były
>> oddzielnie dzieci zdrowe, oddzielnie dzieci chore i z boku dzieci chorych
>> oddzielnie chore zakaźnie.
>
> Tak z ciekawosci - kto ocenial ktore dziecko jest chore na chorobe
> niezakazna, a ktore na zakazna? :)
Wiesz, nie pamiętam, dawno to było. Moje dzieci zasadniczo nie chorują,
więc
nie jestem na bieżąco z takimi sprawami :-)
Agnieszka
Przychodnia, "dzieci chore" i zabawki dyżurne
Dnia Sat, 12 Apr 2008 13:28:34 +0200, Jarek P. napisał(a):
> Tu, gdzie chodzimy jest po prostu wydzielona część dzieci chore
> z osobnym wejściem
I nie ma izolatki??
--
Elżbieta