RE: usg dopochwowo
> -----Original Message-----
> From: owner-pl-soc-dzieci@newsgate.pl [mailto:owner-pl-soc-
> dzieci@newsgate.pl] On Behalf Of Ania Bj
RE: usg dopochwowo
RE: usg dopochwowo
Wprąciłem się, gdyż Monika Laudańska i te mądrości wymagają mojej
stanowczej erekcji:
>>> naprawdę często zdarzały się sytuacje, ze facet w ogóle nie
>>> przygotowany do całego wydarzenia lądował pyskiem na kafelkach...
>> W powyzszych slowach cale sedno problemu - facet NIEPRZYGOTOWANY. No
>> to niech sie przygotuje, w koncu to tez jego dziecko.
>> Szkoly rodzenia nie sa takie zle, zwlaszcza w tym przygotowywaniu
>> przyszlych tatusiow.....
>> [ciach]
> Podpisuję się pod wypowiedzią Ani, miałam co prawda oba porody
> naturalne, ale przy obu mąż był. Gdybym rodziła sama, koniec końców tez
> musiałabym urodzić, natomiast obecność męża dużo mi dała, poza
stroną
> typowo praktyczną, bo położnej nie chciało się samej przyjść i trzeba
> było po nią latać, czego nie byłam w stanie zrobić osobiście. Druga
> rzecz to wsparcie psychiczne jakie dawała mi jego obecność.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli... :)
Nie przeczę, że obecność facetowi nie dodaje otuchy kobiecie (o ile
chłop wytrzyma :D).
Ja tylko napisałem, że niektórzy nie wytrzymują , że ich
widoki/dźwięki opisane przez Gośkę M. po prostu przerażają i
przerastają - no i omdlewają.
I co - jedna z drugą, która była pewna męskości faceta przed porodem
(po jego omdleniu na porodzie) chyba powinna być... zawiedziona, że
arcyksiężniczkowaty się okazał? :) Może o rozwód powinna prosić? :)
Jak dla mnie śmiechu warta taka ocena.
PRZYMUS moralny/szantaż emocjonalny (zrobił, to ma być / obiecywał, że
na dobre i na złe) jest równie nie na miejscu.
I tylko o to chodziło - że może biedny facet zna lepiej granice swojej
wytrzymałości niż ciągnąca go za uszy na porodówkę kobieta.
--
Z cyklu Sławni ludzie o Z. Boczku:
Weź wiaderko i idź do piaskownicy, korzystaj z wakacji póki są.
Może poczytaj Dzieci z Bulerbyn albo Przygody Trutnia Dyzia
(c) by Darius.
RE: usg dopochwowo
Wprąciłem się, gdyż Ania Bj
RE: usg dopochwowo
Z. Boczek
> Ironizować można zawsze i wszędzie - czyżby poważna analiza mojego
> zdania była niepomyślna? (po raz kolejny przykład mdlejącego na widok
> krwi) :)
>
Nie wiem, jak jest z ta krwia, bo sama nie rodzilam ;), ale 2 tyg. temu
rodzila zona mojego przyjaciela i on stwierdzil, ze w sumie tez sie *nieco*
obawial jakichs drastycznosci, ale wiele z tego nie widzial. Po prostu
zajmowal sie swoja zona i tyle. A jak zobaczyl dziecko, to sie juz tak
ucieszyl, ze mu do glowy nie przychodzilo, ze mozna w tym widziec jakas jatke
czy inne braki estetyczne ;)
IMO to rowniez kwestia podejscia i oswojenia sie.
Dunia
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
RE: usg dopochwowo
Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Z. Boczek
>Ja tylko napisałem, że niektórzy nie wytrzymują ,
Nie tak nie napisałeś - napisałeś:
że z porodami rodzinnymi jest z reguły problem.
M
RE: usg dopochwowo
Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Z. Boczek
>A co z przykładem omdlewania na widok krwi?
Może uczestniczyćw I fazie porodu, dodawaćotuchy, podtrzymywać, podawać
tlaen, kontaktować się z personelem itp. Wtedy krwi nie ma - no właśnie
ta faza trwa najdłużej i najbardziej wtedy kobieta potrzebuje kogoś
bliskiego.
M
RE: usg dopochwowo
Wprąciłem się, gdyż Ania Bj
RE: usg dopochwowo
Wprąciłem się, gdyż Marynatka i te mądrości wymagają mojej stanowczej
erekcji:
>>A co z przykładem omdlewania na widok krwi?
> Może uczestniczyćw I fazie porodu, dodawaćotuchy, podtrzymywać, podawać
> tlaen, kontaktować się z personelem itp. Wtedy krwi nie ma - no właśnie
> ta faza trwa najdłużej i najbardziej wtedy kobieta potrzebuje kogoś
> bliskiego.
Dziękuję Ci za ten obiektywny post. Ufff, może nie wszystko
stracone... :)
--
Z cyklu Tolerancyjni wegetarianie dzieciom:
Tłumaczymy, że większość ludzi na świecie je mięso, chociaż do
niczego im nie jest ono potrzebne. Robią to po to, żeby poczuć
siłę i dominację nad światem przyrody. (c) by Peyton.