« Powrót do strony głównej...


Jak dzieci siadaja??

Autor: HaNkA ReDhUnTeR
2003-11-08 12:53:45

Ello,

Pytanie z gatunku glupiutkich ale w miarę rozwoju dzidziora życie stawia
przede mną nowe problemy:-)) AnGeL od kilku dni wstaje samodzielnie i jak np
po nocy zaglądam do niego do pokoju to stoi trzymając się poręczy i ją
radośnie obgryzając. No i teraz pytanie - czy taki dzidzior co sam wstaje,
ma na tyle poukładane w główce żeby siadać metodą opuszczania się wzdłuż
szczebelków, czy też na zasadzie puszczam się szczebelków i lecę do tylu
Jeśli nie daj Boże tą drugą metodą to czy zabezpieczałyście jakoś tylnią
sciankę łózeczka? [AnGeL ma w łózeczku standardowe ochraniacze, będące w
komplecie z pościelą]

HaNkA

Jak dzieci siadaja??

Autor: Tata
2003-11-08 14:53:10

Jak dzieci siadaja??

Autor: zona alberta
2003-11-08 14:53:10

HaNkA ReDhUnTeR wrote:


> czy taki dzidzior co sam wstaje, ma na tyle poukładane w główce żeby
> siadać metodą opuszczania się wzdłuż szczebelków, czy też na zasadzie
> puszczam się szczebelków i lecę do tylu

Bardzo ostrożna z natury Julka składała się jak scyzoryk, czyli pupa do
tyłu i bęc.


Wracając do sprawy chodzikowej - to właśnie możliwy wpływ chodzika na
sposób siadania maleństwa wybił mi chodzik z głowy. Otóż przeczytałam,
że maleństwo, które poruszało się w chodziku może mieć kłopoty właśnie z
bezpiecznym siadaniem, jako że jest przyzwyczajone do podpóki pod pupą i
nie będzie potrafiło się asekurować bez chodzika.


--
pozdrawiamy
Ewa i Julka (22.08.02)
Kraków
http://buziek.fr.pl

Jak dzieci siadaja??

Autor: Ola Pytka
2003-11-12 13:43:56

>. No i teraz pytanie - czy taki dzidzior co sam wstaje,
> ma na tyle poukładane w główce żeby siadać metodą opuszczania się wzdłuż
> szczebelków, czy też na zasadzie puszczam się szczebelków i lecę do tylu
Piotrek preferowal wlasnie ta druga metode, niestyty :-(
I chyba nie wynikalo to z faktu ze chcial usiasc, tylko nie byl swiadomy ze
jak pusci szczebelki to niestety poleci w ktoras strone. Skonczylo sie
siniakami na czole, wszelkie zabezpieczenia nie zdawaly egzaminu, zawsze
lecial jakos tak ze i tak rabnal w szczebelki. Po jakims czasie sam sie
nauczyl, choc metoda tresurowa wydaje mi sie tutaj jak najbardziej na
miejscu.

Pzdr.

--
Ola i Piotrus (25.09.2002)
GG 4118346