Re: usg dopochwowo
Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Z. Boczek
>To jak to jest? Kuzyn zmyślał, ja zmyślam, obaj zmyślamy?
Tego to nie wiem - śmiałam sprzeciwić się wrzucaniu wszystkich do
jednego osłabionego wora.
>Skoro wiesz lepiej, co i jak... pytam pokornie - jak to było w tej
>Jeleniej Górze? :]
O - czyli to w Jeleniej Górze faceci tak mdleją na porodówkach?
Każdy tak mdleje czy tylko co 2 lub 3?
Robił jakieś dane statystyczne? Był przy 100 % porodów w Jeleniej Górze,
że z taką śmiałością piszesz:
za czasów pracy w szpitalu mówił, że z
porodami rodzinnymi jest z reguły problem: Kobieta rodzi, a facet leci
na ryło, bo mdleje - i nie wiadomo, za kogo się łapać.
Regułą to chyba więcej niż jeden przyadek na powiedzmy 100?
Reguła to chyba ciut częściej?
Wystarczyło nie generalizować i napisać, ze zdarza się, że .....i tak
dalej i tak dalej - to bym nie zwracała Ci uwagi - bo faktycznie - tak
się ZDARZA. Ale NIGDZIE nie jest to REGUŁĄ.
Spora różnica....
No grupowiczki - przyznaćsięktóra jest z Jeleniej Góry i której facet
nie wywinął orła na porodówce - zaraz tę regułę zmienimy ;)
>Bo mam wrażenie, że się czepiasz... :)
Nie - prostuję.
>Jeśli przedstawienie faktów uważasz za uwłaczanie mężczyznom itd... to
>chyba Twoja sprawa?
Faktów? Faktami nazywasz opowiadania kuzyna któy nie dośc, że nie
uczestniczył w 100% porodów w danym mieście to jeszcze jest ratownikiem
medycznym - nie ginekologiem czy położną?
Ani danych nie zbierał - tylko rzuca ogólniki - bo może parę razy się
zdarzyło coś takiego a Ty podciągasz to pod regułę.
>Ja w ocenach to się przecież nie prześcigałem. Opowiedziałem
No właśnie - opowiedziałeś . Nie przedstawiłeś żadnych konkretnych
faktów tylko sobie pogadałeś.
>- a co
>kto sobie o takich facetach pomyśli to już jego/jej sprawa.
Ja uważam, ze to są przypadki marginalne , i nie ma co rozdzierać
szat jak się paru mężczyznom zasłabło na porodówce.
Każdy ma prawo jeśli nie jest dość wytrzymały lub po prostu może nie
lubić widoku krwi.
>Dla mnie wytrzymałość na drastyczne widoki nie jest wyznacznikiem
>męskości czy jej brak za przejaw księżniczkowania.
Dla mnie też nie. Mam inne miary męskości.
czy facet jesy wytrzymały czy nie to jużjego sprawa - po prostu staram
się pokazać Ci, że nie możesz ot tak sobie powtarzaćto co kuzyn Ci tam
naopowiadał bo jego opowieści mają się nijak do rzeczywistości.
Jak jużwspomniałam - ale się powtórzę - może i paru zemdlało w tym
mieście - ale nie każdy - więc nie jest to regułą.
>To jest w końcu osłabiona czy nie? :]
Nie wiem - ja wprost przeciwnie do Ciebie nie wypowiadam się zaresztę
populacji i nie wrzucam wszystkich do jednego mdlejącego worka.
Ja nie byłam osłabiona i wydaje mi się, że większość kobiet nie jest
osłabiona tylko skupia się na tym co już pisałam - urodzenie dziecka,
pomoc mu w jak najszybszym wyjściu na świat - chyba mało która kobieta w
takiej chwili myśli o sobie?
>Pytałem o Twoje wypowiedzi
Była jedna - więc możesz użyć liczby pojedynczej - na razie nie
odowiadałam na żadnen inny Twój post.
>Mam wrażenie, że niespecjalnie było z czym się nie zgadzać
No właśnie - to tylko Twoje wrażenie.
Jak zdążyłeśzauważyć nie zgadzam siez Tobąw całej rozciągłości w
temacie
kuzyna i jego fantastycznych opowieści nie popartych żadnym dowodem.
>- post
>zredukowany był do przedstawienia faktów z komentarzem naocznego,
>kompetentnego świadka
Fakty to by były jakbyś mi napisał, że ten Twój kuzym uczestniczył w 100
porodach rodzinnych i na te 100 porodów 80 mężczyzn zemdlało.
To można nazwać faktem a nie takie tam gadanie na śniadanie.
Ale nadal te 80 porodów nie byłoby regułą. Bo zostaje jeszcze te 20
porodów...
>Czyżby znowu było mi dane przeczytać, że - skoro nie mam dzieci -
>nie mam prawa się wypowiadać?
Nie wiem....ja Ci tak nigdy nie pisałam - więc nie do mnie te słowa.
Jak będziesz pisał, że wiesz jak to jest byćw ciązy to może wtedy
pokuszęsięo napisanie Ci - nie wiesz bo nie byłeś i nie będziesz.
>Odpowiem, że nie jesteś facetem... :]
Skąd masz taką pewność?
Bo podpisuję sięMarzena?
Nie wiesz czy odkąd się tutaj pojawiłam nie kreuję się na kobietę?
A może byłam facetem a zrobiłam sobie operację i jestem teraz kobietą -
co nie znaczy, że nie wiem jak to jest być facetem?
Nie znasz mnie.
Marzena
Re: usg dopochwowo
Re: usg dopochwowo
Użytkownik Jolanta Pers
wiadomości news:bfgk2m$eh6$1@inews.gazeta.pl...
> [...] Standard to raczej ofiary powszechnie
> obowiązującej mody na porody rodzinne - [...]
No i, kurczę, wychodzi, że się w niestandardowym towarzystwie
obracam.
Pozdrawiam
ciotka Hanka, której znajomi ojcowie dzielą się na takich, co
nie poszli, i takich, co poszli i byli pożyteczni
--
Hanka Skwarczyńska
i kotek Behemotek
KOTY. KOTY SĄ MIŁE
Re: usg dopochwowo
Hanka Skwarczyńska widać stracił(a) kontakt z nadświadomością
popełniając:
> Użytkownik Jolanta Pers
> wiadomości news:bfgk2m$eh6$1@inews.gazeta.pl...
>> [...] Standard to raczej ofiary powszechnie
>> obowiązującej mody na porody rodzinne - [...]
>
> No i, kurczę, wychodzi, że się w niestandardowym towarzystwie
> obracam.
Ja też.
Wniosek - standardów jest tyle ile tych, co je ustalają.
puchaty
Re: usg dopochwowo
Jolanta Pers tak oto pisze:
:: A historyjka była dla zilustrowania wcześniejszej wypowiedzi głoszącej,
:: że ci przygotowani i pomocni, ze współrodzących tatusiów, to
mniejszość.
:: Standard to raczej ofiary powszechnie obowiązującej mody na porody
:: rodzinne - spanikowani, wystraszeni, w najlepszym razie nieprzydatni, i
:: w ogólnym klimacie a bo żona chciała, a ja nie chciałem odmówić.
Musi co obracam się w totalnie niestandardowym środowisku, ponieważ
historyjki o mdlejących przy porodzie tatusiach znam tylko jako plotki
zasłyszane gdzieś-kiedyś od koleżanki bratowej kuzynki sąsiadki albo
właśnie
z netu ;-))
BTW - co to znaczy nieprzydatni? Wydaje mi się, że sama rodząca ocenia,
czy
tatuś się przydał czy nie. A na pewno nie lekarzowi oceniać tę
przydatność.
--
PozdrawiaM.
Re: usg dopochwowo
Użytkownik Nixe
> Musi co obracam się w totalnie niestandardowym środowisku, ponieważ
> historyjki o mdlejących przy porodzie tatusiach znam tylko jako plotki
> zasłyszane gdzieś-kiedyś od koleżanki bratowej kuzynki sąsiadki albo
właśnie
> z netu ;-))
Bo takie sensacje powstają w dwóch kręgach, tych, co nie mieli okazji
poznać osobiście, co to poród i tych, u których do wspólnego porodu
w ogóle nie doszło. Czyli najmniej zorientowanych ;-)
--
Pozdrawiam
Asia
Re: usg dopochwowo
Wprąciłem się, gdyż Marynatka i te mądrości wymagają mojej stanowczej
erekcji:
>>To jak to jest? Kuzyn zmyślał, ja zmyślam, obaj zmyślamy?
> Tego to nie wiem - śmiałam sprzeciwić się wrzucaniu wszystkich do
> jednego osłabionego wora.
Chwileczkę, czy ja coś uogólniałem?
Naprawdę zadziwiasz sposobem dyskusji: skoro wypowiadam się, że za
czasu praktyki/stażu w szpitalu Kuzyn widział to i to - to chyba nie
mam na myśli wszystkich szpitalów na świecie i wszystkich porodów,
jakie miały miejsce w tym szpitalu?
Do Ciebie tak jasno trzeba? A to przepraszam, nie wiedziałem :)
Skoro podważasz te słowa, napisz jakie masz przesłanki - czy Kuzyn był
na tych skomplikowanych porodach, czy mnie okłamał lub nie lubi
mężczyzn patrzących mu na ręce?
Na razie krzyczysz VETO - a nie masz żadnych agrumentów ZA.
Żadnych przesłanek, żeby w to niedowierzać - prócz tej, że oczywiście
nie zgadza Ci się to z Twoim światopoglądem :)
>>Skoro wiesz lepiej, co i jak... pytam pokornie - jak to było w tej
>>Jeleniej Górze? :]
> O - czyli to w Jeleniej Górze faceci tak mdleją na porodówkach?
> Każdy tak mdleje czy tylko co 2 lub 3?
> Robił jakieś dane statystyczne? Był przy 100 % porodów w Jeleniej Górze,
> że z taką śmiałością piszesz:
Powiedz mi, czy Ty też robisz jakieś dane statystyczne do każdej
wypowiedzi, którą umieszczasz w usenecie. Jaki rozkład: T-Studenta,
chi kwadrat czy jeszcze jakiś inny stosujesz, podczas analizy owych
danych? Pakiet Officea, Mathematica, Eurekę?
Gdy napiszesz: z reguły w McDonaldsie nie ma papierowych ręczników w
toalecie - nie uznasz mojego: liczyłaś? ile razy nie było, na ile
przypadków? w jakich porach byłaś? za czepianie się? :))))
I jeszcze jedno - który ginekolog czy położna były przy 100% porodów w
danej chwili, w szpitalu, którym pracują? :)))))))))))))))
> za czasów pracy w szpitalu mówił, że z
> porodami rodzinnymi jest z reguły problem: Kobieta rodzi, a facet leci
> na ryło, bo mdleje - i nie wiadomo, za kogo się łapać.
> Regułą to chyba więcej niż jeden przyadek na powiedzmy 100?
> Reguła to chyba ciut częściej?
Reguła to więcej niż jeden przypadek na sto. Masz rację.
> Wystarczyło nie generalizować i napisać, ze zdarza się, że .....i tak
> dalej i tak dalej - to bym nie zwracała Ci uwagi - bo faktycznie - tak
> się ZDARZA. Ale NIGDZIE nie jest to REGUŁĄ.
> Spora różnica....
Ale kto generalizuje?
[Kuzyn] za czasów pracy w szpitalu mówił, że z porodami rodzinnymi
jest z reguły problem - to jest generalizacja?
IMHO nie - no ale Ty się sprzeciwiasz... :)
> No grupowiczki - przyznaćsięktóra jest z Jeleniej Góry i której facet
> nie wywinął orła na porodówce - zaraz tę regułę zmienimy ;)
Znowu chyba niespecjalnie chcesz zrozumieć - Twoje prawo, na
interneciku możesz nie wierzyć nikomu.
Tylko wówczas nieco idea grupy dyskusyjnej umiera :)
>>Bo mam wrażenie, że się czepiasz... :)
> Nie - prostuję.
Na ( Twoje ) oko? :)
>>Jeśli przedstawienie faktów uważasz za uwłaczanie mężczyznom itd... to
>>chyba Twoja sprawa?
> Faktów? Faktami nazywasz opowiadania kuzyna któy nie dośc, że nie
> uczestniczył w 100% porodów w danym mieście to jeszcze jest ratownikiem
> medycznym - nie ginekologiem czy położną?
Następna zależność i relacja (po mdleje? mięczak!) - tylko
ginekolog i położna prawdę Ci powie? :)))))))))))))
> Ani danych nie zbierał - tylko rzuca ogólniki - bo może parę razy się
> zdarzyło coś takiego a Ty podciągasz to pod regułę.
Ty zbierałaś i wiesz inaczej. Opublikuj, proszę :)
>>Ja w ocenach to się przecież nie prześcigałem. Opowiedziałem
> No właśnie - opowiedziałeś . Nie przedstawiłeś żadnych konkretnych
> faktów tylko sobie pogadałeś.
Uhm, potrzebowałbym wobec tego opis zdarzeń opowiedzianych przez
kuzyna, potwierdzony notarialnie pod przysięgą?
Marynatka... bo mi zburzysz dobre zdanie, które rosło w mojej głowie
przez lata na Twój temat, na psr :/
>>- a co kto sobie o takich facetach pomyśli to już jego/jej sprawa.
> Ja uważam, ze to są przypadki marginalne , i nie ma co rozdzierać
> szat jak się paru mężczyznom zasłabło na porodówce.
> Każdy ma prawo jeśli nie jest dość wytrzymały lub po prostu może nie
> lubić widoku krwi.
ROTFL :)
Jak się ma zatem Twoje zdanie na temat uogólnienia gatunku męskiego
do tych mdlejących? Cytuję:
Uważam także, że takie ogólne ocenianie mężczyn i robienie z nich
księżniczek arcy delikatnych - uwłacza im robi z nich słabeuszy itp.
Czyli wszyscy mdlejący (w uogólnieniu) byliby słabeuszami, ale
jednostki takie już nimi nie są? :)
>>Dla mnie wytrzymałość na drastyczne widoki nie jest wyznacznikiem
>>męskości czy jej brak za przejaw księżniczkowania.
> Dla mnie też nie. Mam inne miary męskości.
Śmiem wątpić na podstawie cytowanej powyżej przeze mnie Twojej
wypowiedzi.
> czy facet jesy wytrzymały czy nie to jużjego sprawa - po prostu staram
> się pokazać Ci, że nie możesz ot tak sobie powtarzaćto co kuzyn Ci tam
> naopowiadał bo jego opowieści mają się nijak do rzeczywistości.
> Jak już wspomniałam - ale się powtórzę - może i paru zemdlało w tym
> mieście - ale nie każdy - więc nie jest to regułą.
Poczytaj mnie, Marynatko, tak choć przez chwilę, bez uprzedzeń ;)
Grupy dyskusyjne to dzielenie się doświadczeniem, swoim i swoich
bliskich. Zarówno psd, jak i pru (i wiele innych) omawiają nie dane
statystyczne, ale relacje i poglądy żywych ludzi.
Pozwolisz zatem - mogę sobie ot tak powtarzać to, co kuzyn mi tam
naopowiadał - a Twoje jego opowieści mają się nijak do
rzeczywistości wkładam między bajki do czasu, gdy na ten temat nie
ukujesz sensownych *dowodów*.
Tak więc mniej retoryki, proszę - a dowody, które miałyby wykazać
bezzasadność opini kuzyna.
Wszędobylstwa i 100% frekwencji na porodach nie insynuowałem nigdzie,
jak mi to starasz imputować.
Czy tutaj się dyskutuje na podstawie wielkości rozwarcia szczęk, siły
ścisku i tupetu? Tak mi się ostatnio wydaje.
Ja przeżyję.
Jeśli źle mi się wydaje - dowody proszę, a nie - sarmackie VETO!!
jedynie.
>>To jest w końcu osłabiona czy nie? :]
> Nie wiem - ja wprost przeciwnie do Ciebie nie wypowiadam się zaresztę
> populacji i nie wrzucam wszystkich do jednego mdlejącego worka.
Następna demagogia - albo ta sama, ale ciągnąca się przez całe
retoryczne arcydzieło Marynatki :)
> Ja nie byłam osłabiona i wydaje mi się, że większość kobiet nie jest
> osłabiona tylko skupia się na tym co już pisałam - urodzenie dziecka,
> pomoc mu w jak najszybszym wyjściu na świat - chyba mało która kobieta w
> takiej chwili myśli o sobie?
Uważam, że znowu zręcznie unikasz odpowiedzi - skoro trzymasz się
tego, że kobiety nie są osłabione podczas porodu, to udowodnij to, a
nie - mydlisz oczy szlachetnym niesamolubstwem matki...
Przyjmijmy za obiektywny miernik (nie)osłabienia rodzącej jako siły
wystarczające na odkurzenie mieszkania - rozumiem, że byłabyś w stanie
zrobić to po porodzie?
>>Pytałem o Twoje wypowiedzi
> Była jedna - więc możesz użyć liczby pojedynczej - na razie nie
> odowiadałam na żadnen inny Twój post.
Następne retoryczne jeno arcydzieło :)
Pozwolisz, że każdy Twój akapit (pod moim) będę traktował jako odrębną
wypowiedź?
Dziękuję :]
>>Mam wrażenie, że niespecjalnie było z czym się nie zgadzać
> No właśnie - to tylko Twoje wrażenie.
> Jak zdążyłeśzauważyć nie zgadzam siez Tobąw całej rozciągłości w
temacie
> kuzyna i jego fantastycznych opowieści nie popartych żadnym dowodem.
Fantastyczne opowieści nie popart dowodem - zwłaszcza o Twoim wecie
można to powiedzieć.
Jakichże dowodów oczekujesz po ustnym przekazie zdarzeń? :)
Wyrwij się z tym na pl.rec.uroda - a ja wrócę tam i poczytam, jak
sobie dajesz radę :)
>>- post zredukowany był do przedstawienia faktów z komentarzem naocznego,
>>kompetentnego świadka
> Fakty to by były jakbyś mi napisał, że ten Twój kuzym uczestniczył w
100
> porodach rodzinnych i na te 100 porodów 80 mężczyzn zemdlało.
> To można nazwać faktem a nie takie tam gadanie na śniadanie.
> Ale nadal te 80 porodów nie byłoby regułą. Bo zostaje jeszcze te 20
> porodów...
Ojej :)))))))))
No cóż - przyjmuję, że wobec tego na tej grupie nie mamy do czynienia
z ŻADNYMI faktami.
W końcu która kobieta ma 100 dzieci, która prowadzi statystyki,
zapiski i ma udokumentowane notarialnie zeznania świadków na poparcie
swoich słów? :))))))))))
>>Czyżby znowu było mi dane przeczytać, że - skoro nie mam dzieci -
>>nie mam prawa się wypowiadać?
> Nie wiem....ja Ci tak nigdy nie pisałam - więc nie do mnie te słowa.
Doskonale przesz w tym kierunku. Prognozuję jeno :]
> Jak będziesz pisał, że wiesz jak to jest byćw ciązy to może wtedy
> pokuszęsięo napisanie Ci - nie wiesz bo nie byłeś i nie będziesz.
Kuś się - ja chętnie stawię Ci czoła, skoro szukasz okazji ze mną do
dyskusji. Teraz jednak chcesz wywołać burzę w szklance wody.
Jeszcze z dwa posty i EOTnę - nie będę się kłócił z kimś, kto
utrzymuje, że Kuzyn/ja fantazjuję/kłamię, ku szkodzie wielu Kobiet w
ciąży i dla potrzeb dyskusji :)
To tak podobne do nazywania mnie trollem w obliczu braku argumentów...
że aż dziwnie znajome :)
>>Odpowiem, że nie jesteś facetem... :]
> Skąd masz taką pewność?
> Bo podpisuję sięMarzena?
> Nie wiesz czy odkąd się tutaj pojawiłam nie kreuję się na kobietę?
> A może byłam facetem a zrobiłam sobie operację i jestem teraz kobietą -
> co nie znaczy, że nie wiem jak to jest być facetem?
> Nie znasz mnie.
Następny dowód?? :)
Skąd mam pewność? Czytam Cię już zgoła dwa lata. Wystarczy.
Choć od kilku dni dokonałaś raptownego zwrotu, przyznaję :)
Odpowiem jednak: Nikt nie ma pewności czy piszesz jako rzeczywista
Marzena, Pelagia, Eustachy czy Ambroży.
Wnioskuję zatem - to taka cudowna zaleta ludzi, marzenie naukowców od
maszyn i zagadnień sztucznej inteligencji, zwana logiką rozmytą.
--
Z cyklu Sławni ludzie o Z. Boczku:
Zaszpanować chciałeś? Potrolować? Masz jakiś kompleks niedogryzionej
kości? (c) by siwa.
Re: usg dopochwowo
Nixe
> Musi co obracam się w totalnie niestandardowym środowisku, ponieważ
> historyjki o mdlejących przy porodzie tatusiach znam tylko jako plotki
> zasłyszane gdzieś-kiedyś od koleżanki bratowej kuzynki sąsiadki albo
właśnie
> z netu ;-))
Nie, to ja się obracam w niestandardowym, bo do nas moda na porody rodzinne
jeszcze nie dotarła. No i przyznasz, że ginekolog położnik to jednak
trochę
inny kaliber od od koleżanki bratowej kuzynki sąsiadki - jeśli zmyśla, to
na
własny rachunek.
> BTW - co to znaczy nieprzydatni? Wydaje mi się, że sama rodząca ocenia,
> czy tatuś się przydał czy nie. A na pewno nie lekarzowi oceniać tę
> przydatność.
E, nie trzeba być rodzącą, żeby ocenić przydatność rozdygotanego,
przerażonego faceta, który najchętniej uciekłby na najbliższe drzewo.
JoP
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: usg dopochwowo
On Mon, 21 Jul 2003 18:15:25 +0000 (UTC), Jolanta Pers
wrote:
: Nixe
: > BTW - co to znaczy nieprzydatni? Wydaje mi się, że sama rodząca
ocenia,
: > czy tatuś się przydał czy nie. A na pewno nie lekarzowi oceniać tę
: > przydatność.
:
: E, nie trzeba być rodzącą, żeby ocenić przydatność rozdygotanego,
: przerażonego faceta, który najchętniej uciekłby na najbliższe drzewo.
a ja sie caly czas zastanawiam, czego on sie ma niby bac? rozumiem, ze moze
miec fobie zwiazana z krwia, ale nie wszyscy ja maja. no to czego wlasciwie?
kasica
--
Lepsza w domu swiekra z zezem, niz tu jajko z majonezem
- W.Szymborska