Re: Problem z pozwem sąsiada
Witam;
tak w zasadzie to nie wiedziałam gdzie sie podpiąć, więc robię to tutaj.
Ja
chciałam powiedzieć tez o kilku sprawach mianowicie: moi rodzice mieszkaja
pod
starszym małżenstwem, do których przyjeżdżają np. na wakacje wnuki,
jakieś 3
sztuki :-) Kiedyś tam byłam i myslałam, że stado słoni biega po mieszkaniu
:-),
ale nie były to jakieś specjalnie uciązliwe dźwięki w stylu łupania
muzyki,
którą ktoś puścił 2 piętra wyżej. O wiele bardziej uciązliwe jest
stukanie
młotekim o 23.00 na zasadzie puk....pukpuk...puk, tak zeby broń boże nikt
nie
usłyszał. Sama będąc w ciązy doswiadczyłam wręcz ekstremalnych hałasów
typu:
remont mieszkan (było lato), ocieplanie bloku, pod koniec ciązy najmniejszy
stuk młotkiem wywoływał u mnie taką agresję ze zabiłabym każdego i w
ciązy
chodziłam, prosiłam, groziłam policją jeśli to było po 22.00 czy nawet po
20.00
kiedy chciałam spać. Z drugiej strony kiedy były wręćz tygodnie gdy
sąsiadów
córka płakała całymi nocami i ja nie mogłam spać- nic nie mówiłam bo co
miałam
zrobić?? kiedy urodził się Krzyś walczyłam dalej z tymi remontami po 20.00
i
przed 8.00 rano- budziły mi małego, w dzien mogłam wyjść na spacer, w nocy
nie.
Sama załatwiałam przez policję sprawę szczekającego psa, który
wyskakiwał na
balkon np. o 3 nad ranem i wył a ja z łóżka spadałam z Krzyś budził sie
i
ryczał. Troche pomogło, trochę nie, ale juz przynajmniej na noc balkon
zamykają :-) Sąsiadka z dołu mówi, że wie kiedy Karola jest w domu, bo
słychac
tupot jej nóżek. Naprawdę nie trzeba wiele by dziecko narobiło hałasu. My
sie
drzemy na Karole niemiłosiernie (dziecko niedosłyszace, któremu trzeba
nieraz
sie wydrzec nad uchem) i nikt się nie skarży z tego powodu (jeszcze nikt
opieki
społecznej nie wezwał ;-) ). W nocy słyszę jak sąsiadka zza ściany robi
sobie
herbatę, taki urok mieszkania w bloku. Jeśli komuś przeszkadza odgłos
normalnego życia w bloku, bigających dzieci, szczekającego psa, czy
remontów w
normalnych godzinach powinien sie wyprowadzić, a nie po sądach ciągać. Ta
cała
sprawa z tym tupaniem dzieci to jedno wielkie nieporozumienie. Ja bym zapytała
tego pana o jedno: czy tak samo, po sądach walczy z tymi, którzy np. wiercą
wiertarką po 20.00?? albo którzy wyprowadzają psy do piaskownicy?? albo z
tą
młodzieza co hałasuje nocami szczególnie w wekendu?? jeśli tak samo to
jestem w
stanie zrozumieć, ze wszystko mu przeszkadza. Ale jesli nie- to nie rozumiem.
No, chyba, że na tym osiedlu w tej kamienicy tylko dzieci głośno biegają a
poza
tym jest cisza ;-) a czy panu przeszkadza tez odgłos dnia czyli
przejeżdżające
samochody, dzwony kościelne, karetka na sygnale tudziez policja, straż, a
może
pan znalazł sobie (sorry za wyrażnie) kobyłe po której mozna jeździć w
każdy
nerwowy dzień??
--------
pozdrawiam
Magdalena
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Re: Problem z pozwem sąsiada
Re: Problem z pozwem sąsiada
Użytkownik tweety
news:5b53.00001d4e.3fb3cdc0@newsgate.onet.pl...
Ta cała
> sprawa z tym tupaniem dzieci to jedno wielkie nieporozumienie.
Cześć.
Właśnie mi przypomniałaś :-) : mieszkająca nade mną rodzinka nie ma w
większości pomieszczeń dywanów lub czegoś podobnego zagłuszającego
odgłosy
tupania, a pani domu zwykła chodzić w drewniakach. Wyjątkowo drażniące,
zwłaszcza, gdy wybiera się dokądś (do pracy?) zanim moja rodzinka się
rozbudzi; najpierw więc słychać drewniaki, potem szpilki, potem łupnięcie
drzwiami od mieszkania i na zakończenie od klatki - a że mieszkam na
parterze, więc mam atrakcje dźwiękowe jak nikt inny w pionie. Przyznaję,
przeszkadza mi to. Ale jeszcze nie zwariowałam, żeby robić z tego jakąś
aferę. Swoją drogą wiele rzeczy mi w życiu przeszkadza, ale mówi sie
trudno.
Pewno moja skromna osoba też komuś przeszkadza.
Pozdrawiam.
Agnieszka, mama Magdy (07.1995) i Bartka (06.2001)