RE: Problem z pozwem sąsiada
RE: Problem z pozwem sąsiada
> Ja tez jestem ciekawa... ;-)
> A na powaznie - jesli Dzidzia bedzie placzliwa (Boze uchron!), to
> dolozymy wszelkich staran , by nie plakala ciagle. A jesli bedzie, to
> jest
> to, niestety, tzw. sila wyzsza. :-( Bo nad np. kolkowym maluszkiem
nie
> mozna zapanowac, chocby sie z calego serca chcialo.
A przepraszam, co sąsiada obchodzi czy Twoje dziecko ma kolkę, czy mu
się nudzi? Moje starsze dziecko jako niemowlak darło gębę na okrągło,
nie miało kolki, tylko takie było wrzaskliwe od urodzenia. Ja od zmysłów
odchodziłam, próbując go uspokoić, nie dla sąsiadów, tylko własnego
komfortu psychicznego. I zapewniam Cię, że będąc w ciąży posądzałam
się
o większą cierpliwość w stosunku do własnego dziecka, co w zetknięciu z
wrzaskliwą rzeczywistością rzadko kiedy wychodziło tak pięknie jak
chciałam. Przez te cztery miesiące, jak jeszcze mieszkaliśmy w bloku,
jakoś nikt nie przyszedł się skarżyć, chociaż blok był akustyczny
(wielka płyta). Nad nami mieszkali sąsiedzi z malutkim dzieckiem,
słyszałam często jak płacze, ale jakoś nie robiliśmy z tego nigdy
problemu.
>Natomiast 2 czy 3-
> latka
> jak najbardziej mozna okielznac, chociazby poswiecajac mu nieco czasu
i
> uwagi - np. zachecajac do jakiejs rozwijajacej (nie tylko miesnie...)
> zabawy. Ale do tego potrzebni sa myslacy rodzice...
Znajdź mi rodzica, który przez 12 godzin na dobę będzie upiornie
ruchliwemu dwulatkowi organizował interesujące go zajęcia - może da radę
to robić przez 2 godziny, następne 2 spędzić na spacerze, a co z resztą
czasu ? Mam dwoje dzieci, a do tego żarcie do zrobienia parę razy
dziennie, sprzątnięcie całej chałupy ponad 150 mkw. powierzchni (nie mam
służącej), a do tego zwyczajnie chcę chwilę odzipnąć, bo w robocie też
zachrzan. I rodzicielskie myślenie nie ma tu wiele do rzeczy.
Pozdrawiam,
Zmechrana jak dziki osioł Monika, Maciek (3,7) i Lena (17 miesięcy)
--
Zaloz prywatne forum:
http://forum.onet.pl