« Powrót do strony głównej...


Re: usg dopochwowo

Autor: Marynatka
2003-07-22 10:06:04

Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako AsiaS

>Użytkownik Marynatka
>> A co jeśli Twój partner naprawdę mdlałby na widok krwi?
>IMHO większy problem. To oznacza, że nie może sam zajmować
>się dzieckiem,

Dlaczego...?
Nie bardzo rozumiem toku Twojego rozumowania...
Nie wiem jak Twoje dziecko - ale moje nie nurza sięwe krwi od rana do
wieczora.

> iść z nim na spacer, zostać w domu, wyjechać na piknik,
>opiekować się w szpitalu... fajne widoki, nie ma co..
>Bo chyba nie pusciłabyś swojego dziecka z kimś, kto zemdlałby zamiast
>udzielić pomocy.

Dlaczego miałabym nie puścić dziecka z jego własnym ojcem?
A co powiesz na to, że ja widok wypadku zaczynam się histerycznie
śmiać...? też nie powinnam wychodzić z oim dzieckiem bo zamiast mu pomóc
dostaję na początek głupawki?
Czasem Asiu w życiu jest tak, ze ten co mdleje na widok krwi, gdy
zobaczy ją na brodzie własnego dziecka nagle trzeźwieje i od razu wie co
robić.
Mogę podaćprzykład z życia - mój własny.
Kiedyś moja matka rąbnęła się tak o otwarte drzwiczki szafy, ze wylała
na siebie gorącą kawe i z głowy buchnęła krew. A co ja robiłam - stałam
nad nią i płakałam ze śmiechu. Dopiwro po chwili mi przeszło.
Jakiś czas temu moje dziecko spadło z ławki na marmurową posadzkę i
rąbnęło brodą o nią...z ust buchnęła krew - i co ja zrobiłam?
Taka opanowana w życiu nie byłam - od razu znalazłam w pecaku mineralną
(zwykle grzebię i szukam jej dłuższy czas), opłukałam usta, sprawdziłam
czy zęby całe itp, itd - działam jak automat.
Po co to piszę - żeby Ci uświadomić, że mąż/żona to zupełnie co innego
niż własne dziecko.
To przy dziecku najczęściej od razu wiesz co powinno się robić i
działasz jak automat, a przy towrzyszu często nie wiesz od czego zacząc
i ręce Ci się plączą.

Pozwól, że teraz ja zadam Ci pytanie:
Co jeśli Twój partner odmówłby uczestnictwa w porodzie?
Wiem, wiem masz takiego co nie odmówił (ja teżtakiego mam) ale tak sobie
poteoretyzujmy...
Więc?
Napiszesz zapewne, że wiedziałaś to jużprzed ślubem, że on będzie chciał
;)
No więc co byłoby gdyby okazało się, że on nie czuje się na siłąch
jeszcze nim wzieliści ślub i zrobiliście sobie dziecko? To co nie
wyszłabyśa naiego szukając innego? czy zaakceptowałabyś, że on nie chce
i już.

>A co za różnica, porodówka czy nie porodówka?

No róznica - bo na prodówce rodzą się dzieci na przykład, a na
laryngologii nie - no nie mów, że tego nie wiesz ;)

>Chodzi po prostu o życie,
>o pomaganie sobie wzajemnie, o pielęgnację w razie choroby, potrzeby.
>Dobrze napisała Dunia (http://tinylink.com/?ydDzZSJBTt )

Pokaż mi gdzie w moim poście pisalam coś o estetyce - tak jak Dunia...
Nie ma????
No niesamowite!
A wiesz dlaczego nie ma - bo nie o estetykę mi chodzi.
Jakbym pisala coś o estetyce - to mogłabyś mi wtedy Duni list cytować -w
tej sytuacji to sięma jak piernik do wiatraka.

>Czy przyjmujesz za normalne, że w chwili, kiedy któreś z małżonków
>będzie niedołężne, to drugie migało się od pielęgnacji?

Co to ma do porodu rodzinnego i zalozmy, ze mdlejacego faceta na widok
krwi...?
Moj dziadek gdy rodziła moja matka strzaskał po gębie ordynatora
szpitala i wezwano wtedy jeszcze milicje zeby go ze szpitala
wyprowadzili....
A jakby czyjs maz reagowal taka wlasnie agresja na bol zony i zalozmy
powolna w jego mniemaniu reakcje personelu medycznego?

>Czy człowiek jest w stanie podźwignąć ciężar życia rodzinnego...powinien
>zdecydować przed .

To chyba powinnaś się cieszyć, że nie żyłaś 300 lat temu - nie?
wtedy nie do pomyslenia było aby ojciec był przy porodzie - tylko jakaś
akuszerka, babki, matki itp..ale nie ojciec.
W powyższym zdaniu zapomniałaś dodać parę literek - MOIM ZDANIEM.
Inni mogą mieć odmienne zdanie (odmienny model rodziny, odmienny system
wartości, odmienny sposob żywienia, odmienna wiare itp.), a Ty swoje
narzucasz strasznie autorytatywnie.
Marzena

Re: usg dopochwowo

Autor: Tata
2003-07-22 10:15:36

Re: usg dopochwowo

Autor: Sowa
2003-07-22 10:15:36

Użytkownik Marynatka news:npqphvkmqaqr9rt0r7t95uvsg3ucrh3tlq@4ax.com...

> Moj dziadek gdy rodziła moja matka strzaskał po gębie ordynatora
> szpitala i wezwano wtedy jeszcze milicje zeby go ze szpitala
> wyprowadzili....

ROTFL!!!!

Niezły dziadek.

Sowa

Biedny ordynator. :-)

Re: usg dopochwowo

Autor: AsiaS
2003-07-22 10:30:21

Użytkownik Marynatka
> Dlaczego...?
> Nie bardzo rozumiem toku Twojego rozumowania...
> Nie wiem jak Twoje dziecko - ale moje nie nurza sięwe krwi od rana do
> wieczora.
Chyba żadne nie nurza się we krwi całymi dniami, ale właśnie stąd jest
zasada, że dziećmi opiekują się dorośli (a nie same sobą albo sobą
nawzajem) by był przy nich ktoś, kto jeśli już się coś zdarzy mógł
odpowiednio zareagować. Jeśli ktoś deklaruje się lub wie, że w razie
takiej awaryjnej sytuacji nie pomoże dziecku tylko zemdleje, to znaczy
że dziecko nie jest z nim bezpieczne.

> A co powiesz na to, że ja widok wypadku zaczynam się histerycznie
> śmiać...? też nie powinnam wychodzić z oim dzieckiem bo zamiast mu pomóc
> dostaję na początek głupawki?
Wiesz, że jak ktoś straci przytomność, czyli zemdleje, to nie ma kontroli
nad sobą i sytucją? Leży jak martwy i nie reaguje. To chyba spora
różnica ze śmiechem..

> Czasem Asiu w życiu jest tak, ze ten co mdleje na widok krwi, gdy
> zobaczy ją na brodzie własnego dziecka nagle trzeźwieje
Ale mówiliśmy o przypadku który mdleje . Czyli osuwa się
na ziemię, traci przytomność i nie wie co się z dzieckiem obok dzieje,
sam potrzebując cucenia.

> Po co to piszę - żeby Ci uświadomić, że mąż/żona to zupełnie co innego
> niż własne dziecko.
Pewności, czy się nie zemdleje nigdy nie ma, ale chyba nie przekonasz
mnie, że spokojnie wysłałabyś do lasu swoje dziecko z kimś,
kto do tej pory zawsze mdlał na widok Twojej krwi. Bo jednak to nie to samo
co zagubienie, śmiech itp. Możesz zakładać, że w przypadku dziecka
nie zemdleje, ale ryzyko chyba za duże.

> Pozwól, że teraz ja zadam Ci pytanie:
> Co jeśli Twój partner odmówłby uczestnictwa w porodzie?
Nie zachodziłabym w ciążę, a w każdym bądź razie na pewno nie z nim.
Mógłby być moim kolegą/przyjacielem/kochankiem itp., ale ktoś,
kto odmawia pomocy potrzebującemu malżonkowi nie jest dla mnie
kandydatem na towarzysza na resztę życia.

> Co to ma do porodu rodzinnego i zalozmy, ze mdlejacego faceta na widok
> krwi...?
To, że jeśli dwoje ludzi przysięga być ze sobą na całe życie nie tylko
w zdrowiu ale i chorobie to MA się sobą opiekować i tyle.
Nie ważne czy jakąś przeszkodą jest krew, flegma, kał czy brudne
skarpetki na podłodze.

> To chyba powinnaś się cieszyć, że nie żyłaś 300 lat temu - nie?
> wtedy nie do pomyslenia było aby ojciec był przy porodzie - tylko jakaś
> akuszerka, babki, matki itp..ale nie ojciec.
Przynajmniej była w domu, z większą szansą na przyjazną atmosferę.
Ja dziękuję Bogu że nie rodziłam kilkadziesiąt lat temu...

> a Ty swoje
> narzucasz strasznie autorytatywnie.
No sorry, w takim celu subskrybuję sobie grupy, kto chce może mnie
splonkować, piszę zawsze z tego samego adresu.
--
Pozdrawiam
Asia

Re: usg dopochwowo

Autor: Ewa Ressel
2003-07-22 10:37:10

Użytkownik Marynatka news:npqphvkmqaqr9rt0r7t95uvsg3ucrh3tlq@4ax.com...

>
> To chyba powinnaś się cieszyć, że nie żyłaś 300 lat temu - nie?
> wtedy nie do pomyslenia było aby ojciec był przy porodzie - tylko jakaś
> akuszerka, babki, matki itp..ale nie ojciec.

Podpisując się pod wszystkim - dopowiem: a i wtedy ludzie się kochali.
Trudno oczywiście dywagować o tak odległych czasach, ale mogę obserwować
pokolenie naszych dziadków. W porównaniu z tamtymi związkami te z naszego
pokolenia wydają się jakieś takie... popaprane, niestety. Pomimo wyzwolenia,
świadomości, szczerości i wspólnych porodów.
ER

Re: usg dopochwowo

Autor: Dunia
2003-07-22 10:35:43

>pokolenie naszych dziadków. W porównaniu z tamtymi związkami te z naszego
>pokolenia wydają się jakieś takie... popaprane, niestety. Pomimo wyzwolenia,
>świadomości, szczerości i wspólnych porodów.
>
Rozumiem, ze piszesz te wszystkie madrosci z wlasnego doswiadczenia ? Mamy
rozumiec, ze masz poparany zwiazek i zerodowane wiezi rodzinne ?

Dunia

--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl

Re: usg dopochwowo

Autor: Ewa Ressel
2003-07-22 10:47:23

Użytkownik Dunia news:03072210354324@polnews.pl...
>
> >pokolenie naszych dziadków. W porównaniu z tamtymi związkami te z naszego
> >pokolenia wydają się jakieś takie... popaprane, niestety. Pomimo
wyzwolenia,
> >świadomości, szczerości i wspólnych porodów.
> >
> Rozumiem, ze piszesz te wszystkie madrosci z wlasnego doswiadczenia ? Mamy
> rozumiec, ze masz poparany zwiazek i zerodowane wiezi rodzinne ?

Czy trzeba mieć tyfus, żeby pisać o tyfusie?
ER

Re: usg dopochwowo

Autor: AsiaS
2003-07-22 10:49:19

Użytkownik Ewa Ressel
> Czy trzeba mieć tyfus, żeby pisać o tyfusie?
Albo piszesz o innych (czyli o tym, o czym nie możesz mieć
pojęcia, bo to bardziej wewnętrzna sprawa niż tyfus) albo o sobie.
Albo powtarzasz regułki z mądrych książek. Jakie jeszcze inne
wyjście jest możliwe?
--
Pozdrawiam
Asia

Re: usg dopochwowo

Autor: Dunia
2003-07-22 10:52:19

>
>Użytkownik Dunia >news:03072210354324@polnews.pl...
>>
>> >pokolenie naszych dziadków. W porównaniu z tamtymi związkami te z naszego
>> >pokolenia wydają się jakieś takie... popaprane, niestety. Pomimo
>wyzwolenia,
>> >świadomości, szczerości i wspólnych porodów.
>> >
>> Rozumiem, ze piszesz te wszystkie madrosci z wlasnego doswiadczenia ? Mamy
>> rozumiec, ze masz poparany zwiazek i zerodowane wiezi rodzinne ?
>
>Czy trzeba mieć tyfus, żeby pisać o tyfusie?
>
Napisalas, ze dzisiejsze zwiazki wydaja Ci sie poparane, wiec zastanawiam
sie, na jakiej podstawie tak sadzisz ? Filmow w TV ?

Ja - sledzac historie mojej rodziny - stwierdzam, ze zwiazkow dobrych i zlych
bylo tyle samo, tyle ze kiedys kobieta musiala cierpiec w milczeniu ze wzgledu
na swiety zwiazek malzenski.

Dunia
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl

 1    2    3    ›    »