« Powrót do strony głównej...


o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Marynatka
2003-07-23 18:12:43

Stoję sobie przed chwilą w kuchni, smażę placki z cukinii - bo mąż zaraz
na obiad wraca...
Gapię się bezmyslnie przez okno, czekając ażsięplacek z jednej strony
zarumieni i widzę....
Jezu! Włosy na głowie mi się zjeżyły....
córka (ok. 5 lat) sąsiadów z naprzeciwko - biega wraz z braćmi po
podwórku dzierżąc w ręku kij - normalna sprawa.
Za chwilę wybiega jej mama i krzyczy do niej żeby zostawiła ten kij.
To też normalka - ja na mojego też czasem muszę tak wrzasnąć, że aż
przysiądzie - dopiero dotrze....
Ale...ona miała w ręku - DYSCYPILNĘ!!!
Podbiegła do dziecka i zdzieliłą ją tą dysypliną przez dół pleców (bo do
pupy nie doleciało) - chyba tam nerki są.
Dziewczynka biegnąc dalej zaczęła płakać...matka pogoniła za nią. Nie
dogoniła jej na szczęście. Ale małą pewnie oberwie jak wróci do domu.
I nie byłto pasek - ale dyscyplina - specjanie wyszłam na balkon
przyjrzeć się czym ona leje to dziecko...
Gumowa rączka a w niej zatopione 4 skórzane średniej grubości
paski......
Wiem ,że niejednokrotnie były tu dyskusje o biciu dzieci...ale coś
takiego?
Przecież to sadyzm!
Ja wiem, że te jej dzieci są nieznośne (np. rzucają kulkami śnieżnymi po
moich oknach), i przklinają (chłopczyk do tej matki, gdy zabroniła mu
wyjśc z rowerem na pole - ku*** mać, ta dziewczyna do brata - ch***
głupi), i robią parę innych niezbyt akceptowalnych rzeczy, ale to nie
znaczy, ze trzeba je lać dyscypliną...!
I tak teraz siedzę i myślę - zwrócić jej uwagę czy nie?
Bo jak dzieci nazbyt harcująpo podwórku (rzucająw okna kulkami ze
śniegiem, sypią piachem na balkony itp), to kulturalnie pukam do niej i
proszę ją aby zwróciłą dzieciom uwagę, ze tak robić nie wolno.
Ale to? Nie wiem jak się zachować :(
Co gorsza chyba nie będę miała odwag zwrócić jej uwagę, że dzieci coś
tam robią bo ona na pewno zleje je w domu za to dyscypliną :((((((((((((
Marzena

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Tata
2003-07-23 16:27:14

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Peyton
2003-07-23 16:27:14

Jest już środek nocy (23 lip 2003), a Marynatka wciąż pisze:

> I tak teraz siedzę i myślę - zwrócić jej uwagę czy nie?

moze zadzwon do niebieskiej linii i pogadaj z konsultantka co oni zalecaja
w takiej sytuacji?

Doznajesz, jesteś świadkiem lub stosujesz przemoc?
Pod tymi numerami telefonów uzyskasz POMOC:
PŁATNY: (0 22) 666 00 60 pn-pt: 10:00-22:00
PŁATNY PIERWSZY IMPULS: 0 801 1200 02;
poniedz - sobota: 10:00-22:00;
nd i św: 10:00-16:00

p/.

--
Uchyl słowa, skosztuj. Baw się ramiączkiem myśli,
guzikiem interpunkcji.
>>>>http://www.gzyra.blog.pl/

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Akilegna
2003-07-23 15:31:54

Marynatka wrote:



> ....akceptowalnych rzeczy,.....

A co to znaczy????

aki

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Sowa
2003-07-23 20:26:40

Użytkownik Marynatka news:8ccthv8pvqjiki8n1b9q7tbmtkqc437oq3@4ax.com...

> Przecież to sadyzm!
> Ja wiem, że te jej dzieci są nieznośne (np. rzucają kulkami śnieżnymi po
> moich oknach), i przklinają (chłopczyk do tej matki, gdy zabroniła mu
> wyjśc z rowerem na pole - ku*** mać, ta dziewczyna do brata - ch***
> głupi), i robią parę innych niezbyt akceptowalnych rzeczy, ale to nie
> znaczy, ze trzeba je lać dyscypliną...!

No właśnie - może dla tego sa nieznośne - bo nikt ich nie wychowuje, tylko
leje.
No i jakoś muszą tę agresję nagromadzoną w domu wyładować - to np. rzucają
Ci w okno.


> I tak teraz siedzę i myślę - zwrócić jej uwagę czy nie?

Zadzwoń tam gdzie Peyton dał Ci namiar - najlepiej Ci poradzą.

Sowa.

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Marynatka
2003-07-23 21:12:27

Pewnego pięknego dnia, podpisując się jako Akilegna

>A co to znaczy????


No na przykład:
- bieganie po podwórku (takie jakby ganianie się - nie rozumiem tej
zabawy) i krzyczenie - spier**** ku***
- zrzucanie z huśtawek dzieci mniejszych od nich samych
- otwieranie studzienek ściekowych i wrzucanie tam kamieni
- wylewanie jakiegoś czerownego soku ze schodów na klatce schodowej
- kopanie nogami po ścianach na klate schodowej w celu porównania
odcisków buta - kto ma fajniejszy (nadmienię, że to nowe osiedle oddane
pod koniec stycznia....a jużniektóre klatki nadają się do malowania)
- przystawianie drzwi wejściowych (tych otwieranych domofonem0
kamieniami aby nie trzeba było co rusz dzwonićdo mamy. Nie bez znaczenie
tu jest fakt coraz powszechniejszych kradziezy w takich właśnie nowych
osiedlach, nawet pismo ze spoldzielni juz wisi, zeby obcych nie
wpuszczać bo już są kradzieże z wózkowni)
no i pare takich innych.
Marzena

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Z. Boczek
2003-07-23 22:17:33

Wprąciłem się, gdyż Peyton i te mądrości wymagają mojej stanowczej
erekcji:

>> I tak teraz siedzę i myślę - zwrócić jej uwagę czy nie?
> moze zadzwon do niebieskiej linii i pogadaj z konsultantka co oni zalecaja
> w takiej sytuacji?
> Doznajesz, jesteś świadkiem lub stosujesz przemoc?
> Pod tymi numerami telefonów uzyskasz POMOC:
> PŁATNY: (0 22) 666 00 60 pn-pt: 10:00-22:00
> PŁATNY PIERWSZY IMPULS: 0 801 1200 02;
> poniedz - sobota: 10:00-22:00;
> nd i św: 10:00-16:00

Nie przesadzasz w swojej poprawności potylicznej?

--
Z cyklu Tolerancyjni wegetarianie dzieciom:
Najwyżej moje dzieci nie będą się przyjaźnić z dziećmi rzeźników.
I chyba mnie to specjalnie nie zmartwi. (c) by Peyton.

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Z. Boczek
2003-07-23 22:25:02

Wprąciłem się, gdyż Marynatka i te mądrości wymagają mojej stanowczej
erekcji:

> [ciach] Ale...ona miała w ręku - DYSCYPILNĘ!!!
> Podbiegła do dziecka i zdzieliłą ją tą dysypliną przez dół pleców (bo do
> pupy nie doleciało) - chyba tam nerki są.
> Dziewczynka biegnąc dalej zaczęła płakać...matka pogoniła za nią. Nie
> dogoniła jej na szczęście. Ale małą pewnie oberwie jak wróci do domu.
> I nie byłto pasek - ale dyscyplina - specjanie wyszłam na balkon
> przyjrzeć się czym ona leje to dziecko...
> Gumowa rączka a w niej zatopione 4 skórzane średniej grubości
> paski...... [ciach]

Na innej grupie był wątek o sąsiadce słyszącej prawdopodobnie ojca
kopulującego ze swoją nastoletnią córką (wysoki ton odgłosów kobiecych
i męskie zamknij się, k***!).
ONA też była pewna, ale my... nie bardzo. Wspomniano tam w dyskusji,
że łatwo komuś zszargać opinię, narobić kłopotów... tylko czy będzie
to wiarogodne? Może to żona/film/kochanka/... ?

Być może był to odosobniony przypadek (matka złapała co leżało, a to
było coś zakupionego przez męża-kolekcjonera starych rzeczy)?

Łatwo w kimś zatopić zęby - warto jednak się przedtem zastanowić.

Jeśli mamy do czynienia z przemocą w rodzinie, powinniśmy być pewni, a
nasze spostrzeżenia gruntowne i nie do podważenia. W sądzie, przed
złośliwym i kluczącym adwokatem, przed sceptykami.
Inaczej się ośmieszysz i narobisz niepotrzebnie wrogów.

Hm, obserwować - to wszystko, co można Ci doradzić. Po prostu.
Mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

Samemu mi zdarzyło się dostać np. skakanką, przedłużaczem, pasem
skórzanym - bo aniołkiem to ja nie byłem :)

--
Z cyklu Sławni ludzie o Z. Boczku:
Eh, puchaty, miałeś jednak rację. Radził Cię skilować od razu.
(c) by siwa.

o biciu dzieci - mały szok z własnego podwórka

Autor: Marta W.
2003-07-23 22:32:24

> Samemu mi zdarzyło się dostać np. skakanką, przedłużaczem, pasem
> skórzanym - bo aniołkiem to ja nie byłem :)

Z czystej ciekawosci - mozesz nie odpowiadac - a jak postepujesz ze swoimi
dziecmi? Bo ja tez dostawalam skakanka, sznurem od zelazka, skorzanym pasem
taty, dyscyplina wspomniana wyzej, pomine juz bardziej oczywiste scierki,
rece, itp. i obiecalam sobie juz wtedy ze nigdy nie uderze swojego dziecka.

Marta, Kubus (3,4) i Krzys (10 mies)

 1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    ›    »