Re: jeszcze jedno pytanie
Re: jeszcze jedno pytanie
> a jak Wy przezylyscie rozstanie? Bo nie wiem czy ja nie bede plakac bardziej
> niz moja dzidzia.W pracy pewnie w ogole nie bede mogla sie skupic. Ja tez
> jestem bardzo do niej przywiazana. :-(
Ja chodzilam przez miesiac ze Stasiem na adaptacje. Tzn. adaptacja miala byc
dla Stasia, ale chyba mi bardziej sie przydala. Najpierw zostawalismy razem na
godzinke, potem coraz dluzej, pozniej zostawialam Stasia w zlobku na godzinke i
dluzej... Widzialam, ze nic zlego mu sie nie dzieje, ze nie placze, ze jest
otoczony troskliwa opieka - wiec gdy musialam zostawic go na caly dzien, to nie
bylo dla mnie strasznym szokiem.
W pracy mam wygaszacz ze zdjeciami Stasia, czasem sie zapatrze i mysle, jak
bardzo chcialabym patrzec teraz na oryginal... No i za chwile wracam znowu do
pracy. A jaki to piekny moment, gdy ide po Stasia do zlobka (przewaznie odbiera
go maz) i gdy Stasio widzi mnie z daleka i biegnie do mnie co sil w krotkich
nozkach z radoscia, ktora wrecz go roznosi...
Pozdrawiam,
Ania
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl